Jak to jest być nietoperzem?

W naszym poznaniu staramy się dotrzeć do prawdy, czyli do tego jak rzeczy się mają. Nie będziemy tu jednak zastanawiać się nad tym czy prawda istnieje, ale nad tym, czy rzeczywiście do niej mamy – bądź też mieć możemy – dostęp. Pytanie to może zdawać się przynajmniej dziwne w kontekście czasu, w którym jest stawiane. Biorąc pod uwagę rezultaty działań naukowców czy inżynierów, odpowiedzieć możemy twierdząco – tak, mamy jakiś dostęp do prawdy, nawet jeśli nie jest to „cała prawda”.

To dzięki wiedzy o tym jak jest, mamy różnego rodzaju technologie usprawniające nasze życie. Możemy więc dalej pytać: czy jeśli rzeczywistość odsłoniła nam się częściowo, znaczy to, że kiedyś odsłoni się całkowicie, czy może nigdy jej w ten sposób nie poznamy? Co (o ile cokolwiek) stoi nam na przeszkodzie? Otóż prawda, według jej klasycznej definicji, jest właściwością sądów, polegającą na ich zgodności z faktycznym stanem rzeczy. Pod lupę weźmy czynnik ludzki.

Czy tego chcemy czy nie poznania dokonujemy zawsze z jakiejś perspektywy. Chociaż nauka jest sferą potocznie kojarzącą się z obiektywnością (idealny badacz to taki, który nie ma przekonań) istnieje wciąż ryzyko, że dany naukowiec będzie w swoich projektach kierował się pobudkami osobistymi. Owa perspektywa zdaje się być nie do przekroczenia, a z drugiej strony wydaje się nie sprawiać większych kłopotów, dopóki pod uwagę nie weźmiemy dylematu psychofizycznego (ang. mind-body problem). Będąca przedmiotem dyskusji relacja pomiędzy umysłem a ciałem odsłania szczególny problem w kwestii obiektywności (czy subiektywności) naszych doświadczeń. Przybliżyć ową problematykę pomoże nam rekonstrukcja najbardziej znanego tekstu autorstwa amerykańskiego filozofa Thomasa Nagela.

Jak to jest być nietoperzem? jest jednym z esejów ze zbioru Pytania ostateczne, wydanego po raz pierwszy w 1979 roku. Zbiór ten traktuje o pewnych podstawach, takich jak znaczenie, natura czy wartość życia ludzkiego, ujętych z perspektywy jednostki. Pracę tę można zaliczyć do nurtu filozofii umysłu, która wyrasta z filozofii analitycznej. Nagel zauważył w kręgu analityków tendencję do przyjmowania postawy redukcjonistycznej (czy fizykalistycznej) w stosunku do problemu umysł-ciało, co w tym przypadku oznacza możliwość sprowadzenia tego co mentalne, do tego co fizyczne. I właśnie od krytyki takiego stanowiska wychodzi autor we wspomnianym eseju, dochodząc do zagadnienia szerszego, jego zdaniem fundamentalnego, czyli możliwości obiektywizacji subiektywnego punktu widzenia.

Początkowo Nagel wytyka redukcjonistom, że nie biorą pod uwagę wyjątkowości tego czym jest świadomość. Według niego, aby w ogóle móc o niej mówić, musi istnieć coś takiego jak „bycie tym organizmem”[1] – co określa ogólnie jako subiektywny charakter doznań[2]. Myśliciel ten bynajmniej nie twierdził, by taka redukcja w ogóle nie była możliwa. Postulował jednak konsekwencję, stwierdzając, że dobra redukcja musi opierać się na wcześniejszej analizie tego co ma być redukowane, w tym przypadku – świadomości. Wyjaśnianie tego fenomenu nie może się odbyć jak w przypadku jakiejkolwiek innej substancji, czyli jedynie poprzez odwoływanie się do oddziaływania na umysł obserwatora.

Broniąc obiektywnej teorii fizykalizmu, trzeba by przedstawić fizykalne wyjaśnienie samych fenomenów, które mają charakter subiektywny – „związany z jednym punktem widzenia”[3]. Tu pojawiają się nietoperze. Nagel używa ich, aby uwidocznić dysonans pomiędzy pojmowaniem subiektywnym i obiektywnym. Dlaczego akurat nietoperze? Są nam one jednocześnie bliskie, ponieważ są ssakami, i dalekie – ich aktywność, jak i aparat poznawczy diametralnie różnią się od ludzkich. Choć potrafimy sobie wyobrazić, co to znaczy poruszać się przy pomocy echolokacji, nie możemy wiedzieć jak to jest być[4] nietoperzem.

To, jak to jest być nietoperzem, zarezerwowane jest wyłącznie dla nietoperza. Nawet gdybyśmy w przyszłości potrafili przeobrazić się w nietoperza przy zachowaniu obecnej (ludzkiej) świadomości, wciąż nie byłoby to „czysto” nietoperze doświadczenie. Dalej – przez analogię do barier, jakie mogłyby zaistnieć między nami a wszelkimi inteligentnymi istotami pozaziemskimi, całkowicie od nas różnymi – Nagel przedstawia tezę, która mogłaby być pożywką dla dzisiejszych społeczności wegańskich. Niemożliwość wglądu owych istot w nasze stany mentalne mogłaby pchnąć je do wniosku, że takimi nie dysponujemy, a to trafiałoby w nasze poczucie wyjątkowości, opierające się właśnie na pewnym szczególnym punkcie widzenia.

Nie chodzi Nagelowi przy tym o to, że jest to perspektywa dostępna jedynie jednostce. Chodzi tu raczej o pewien typ. Możemy bowiem wyobrazić sobie jak to jest być drugim człowiekiem (pozwala nam na to wyobraźnia czy empatia), ale jest to tym mniej możliwe, im bardziej znaczące są różnice pomiędzy doświadczającymi. W odniesieniu do problemu umysł-ciało, trzeba podkreślić, że iście zagadkowe wydaje się ujęcie czegoś, co ze swej istoty jest dostępne tylko z jednego punktu widzenia, w sposób dający się oglądać z różnych perspektyw (oraz przy użyciu różnych aparatów poznawczych). Dobrze oddaje to poniższe pytanie:

„[…] cóż by zostało do powiedzenia o tym, jak to jest być nietoperzem, gdyby się usunęło punkt widzenia nietoperza?”[5]

Krótko mówiąc, jeśli jest tak, że istnieje tylko jedna oddająca istotę perspektywa, to każde przejście na bardziej ogólny poziom, wbrew swojemu zadaniu, jedynie oddaliłoby nas od tego jak rzeczy się mają. Warunkiem udanej redukcji jest to, że specyficzny dla danego gatunku punkt widzenia, nie może wchodzić w zakres przedmiotu owej redukcji. Nagel, w końcowej części eseju stawia wyzwanie poszukiwania fenomenologii obiektywnej, której celem miałby być opis subiektywnego charakteru doznań tak, aby był zrozumiały dla istot niezdolnych do przeżywania tych doznań.

Czy Edmund Husserl stworzył fenomenologię, o którą chodziło Nagelowi? Trudno to ocenić. Z pewnością mieli wspólnego filozoficznego wroga – naturalizm. W przypadku Husserla był to naturalizm konkretnej odmiany – autorstwa Ernsta Macha. W koncepcji Macha nauka (będąca konwencją służącą celom jedynie pragmatycznym), posługiwała się symbolami, a przedmioty były jedynie treściami świadomości.[6] Taki naturalizm miał według Husserla stwarzać zagrożenie popadnięcia w sceptycyzm, relatywizm i rezygnację z dążenia do prawdy[7]. Aby te trudności przezwyciężyć potrzebny był dostęp do sfery obiektywnej.

To bezpośrednio (istotowo) ujęte przedmioty są gwarantem poznania pewnego. Jednakże, takie poznanie dokonuje się poprzez doświadczenie wewnętrzne, a nie poprzez syntezę otrzymanych ze zmysłów wrażeń. Przedmiot dany w doświadczeniu, oznacza więc przedmiot dany świadomości poprzez, swoją dla nas, obecność (naoczność).

Do tego, aby badać taki przedmiot nie potrzeba nam żadnych „przyrządów” – a jedynie odpowiedniej postawy fenomenologicznej cechującej się bezzałożeniowością. Trzeba podkreślić tutaj ważny moment – to czym przedmiot jest nie wyczerpuje się w sposobie w jaki dany jest świadomości. Skąd o tym wiemy? Jak możliwe jest istnienie przedmiotów niezależnie od świadomości? Wyróżnić należy dwie sfery: doświadczenia wspólnego, w którym poznajemy rzeczy i procesy przez „subiektywne przejawy” oraz sferę psychiczną, która ma, wraz ze swoimi przedmiotami, na wskroś inny charakter. Tak jak w tej pierwszej możemy dokonać rozróżnienia pomiędzy bytem a zjawiskiem, tak w tej drugiej już nie. Dlatego też sposób poznania przedmiotów psychicznych jest inny, a co za tym idzie potraktowanie ich metodą nieadekwatną (jaką jest niewątpliwie naturalizacja) uniemożliwiłoby dotarcie do ich istoty[8].

Potrzeba dodać jeszcze, że bardzo ważnym (a jednocześnie problematycznym) elementem dla zrozumienia doświadczenia bezpośredniego jest pojęcie podmiotowości, które dzieli się u Husserla na podmiot empiryczny i transcendentalny. Podmiot transcendentalny jest podmiotem „czystym” – brak w nim cech empirycznych oraz czasowości przypadającej procesom psychicznym. To jemu dostępne są naoczne prezentacje przedmiotów.

Wróćmy na koniec do naszych pytań postawionych we wstępie. To jak się rzeczy mają, jest sprawą ze swej natury złożoną. Nadzieje pokładane w metodzie naukowej, są (nie od dziś) ogromne, właśnie z racji swojej „obiektywności”. Wydaje się jednak, że istnieją, bądź istnieć mogą sfery rzeczywistości (Nagel), jak i jej istota (Husserl), których nie wyjaśnimy przy pomocy metod naukowych. Taką ścianą, przed którą stajemy jest świadomość która (czymkolwiek jest) jest wyjątkowa i jako taka, wymaga podejścia adekwatnego.

Przypisy

[1] Nagel T. Jak to jest być nietoperzem?, w: Pytania ostateczne, Aletheia, Warszawa 1997.
[2] Tamże, s. 204.
[3] Tamże, s. 206.
[4] Nagel przyznaje problematyczność owemu wyrażeniu – „[…]Nie znaczy ono: „co (w naszym doświadczeniu) przypomina” doświadczenie nietoperza, lecz raczej: „jak to jest dla samego podmiotu” doznawać tego, czego doznaje”.
[5] Tamże, s. 212.
[6] I. Alechowicz-Skrzypek, Rola doświadczenia wewnętrznego w poznaniu – Edmund Husserl a Richard Hönigswald, „Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria” 2013, nr 1, s. 321.
[7] Tamże, s. 322.
[8] Tamże, s. 326.

Bibliografia

Alechowicz-Skrzypek I., Rola doświadczenia wewnętrznego w poznaniu – Edmund Husserl a Richard Hönigswald,, „Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria” 2013, nr 1, s. 319-333.
Husserl E., Idee czystej świadomości i fenomenologicznej filozofii, tłum. D. Gierulanka, Warszawa 1967, ks. II,.
Nagel T., Jak to jest być nietoperzem?, w: Pytania ostateczne, Warszawa 1997

About Wojciech Kłosiński

Student filozofii.