Mózg i umysł – recenzja Philosophy Now 87

Philosophy Now jest dwudziestoletnim czasopismem poświęconym popularyzowaniu filozofii. Cel programowy jednoznacznie wyłuszczono na stronie internetowej: „Deprawowanie niewinnych obywateli poprzez przekonywanie ich, że filozofia może być ekscytująca, warta zachodu i zrozumiała; oraz dostarczanie światła i przyjemnej lektury tym, którzy dali się już uwieść muzie filozofii, osobom takim jak studenci filozofii i akademicy”.

Filozofia Teraz

Philosophy Now wywodzi się z angielskiego Ipswich, gdzie w 1991 r. zostało założone przez Ricka Lewisa. Magazyn posiadał początkowo skromny budżet i niewielkie ambicje, lecz z biegiem lat zdobywał coraz większą popularność. W 1997 r. grupa amerykańskich filozofów pozazdrościła Brytyjczykom czasopisma i zaczęła namawiać Amerykańskie Stowarzyszenie Filozoficzne do stworzenia rodzimego odpowiednika. Wybrano lepsze rozwiązanie i po prostu zaimportowano PN do Stanów. Od tamtego czasu magazyn redagowany jest przez dwa zespoły, brytyjski i amerykański, lecz redaktorem naczelnym pozostał Lewis. Wiosną 2000 r. Philosophy Now z kwartalnika przeistoczył się w dwumiesięcznik. Wydawcy twierdzą, że na dzień dzisiejszy magazyn jest najpoczytniejszym czasopismem filozoficznym w anglojęzycznym świecie.

Mógłbym napisać, że Philosophy Now to filozoficzny Scientific American, lecz takim stwierdzeniem wyrządziłbym krzywdę wydawnictwu Lewisa. W PN nie znajdziemy bowiem uproszczonych omówień najnowszych akademickich ustaleń. Pismo mierzy wyżej, rozpina szeroko swój zakres tematyczny, a artykuły odznaczają się wyraźnym zacięciem eseistycznym. Czytelnik nie czuje się nigdy traktowany jak tuman, któremu łopatologicznie próbuje się wytłumaczyć zawiłe filozoficzne spostrzeżenia. Owszem, Philosophy Now zwraca się także, a może przede wszystkim, do laików, lecz zakłada u swoich czytelników zarówno inteligencję, jak i elementarną wiedzę o filozofii.

Mniej więcej od momentu, w którym czasopismo stało się dwumiesięcznikiem, wydawcy postanowili też orientować tematycznie każdy kolejny numer. Przykłady zagadnień poruszanych na przestrzeni ostatnich lat to: niemieccy dziewiętnastowieczni myśliciele, miłość, filozofia dla najmłodszych, David Hume, nihilizm moralny i metafizyka. Obok artykułów tematycznych pojawiają się także teksty „luźne”, a całość okraszona jest nowinkami filozoficznymi, felietonami, listami od czytelników, krzyżówką, recenzjami książek, filozoficznymi omówieniami filmów, a nawet krótkimi opowiadaniami. Zestawienie bardziej niż apetyczne. Obecnie każdy numer liczy 54 strony (formatu A4). Ilustracji jest niewiele, tekstu dużo.

Nie przedstawiam Wam Philosophy Now bez powodu. Będę miał oto przywilej omawiania dla Radykalnego słonia paru numerów czasopisma. Cykl omówień będzie miał trojaki cel:

Po pierwsze, czasopismo jest na tyle ciekawe, że warto, mówiąc bez ogródek, zareklamować je potencjalnemu czytelnikowi z Polski. Warunki prenumeraty są korzystne, w grę wchodzi również subskrypcja elektroniczna z dostępem do całego archiwum. Oczywiście, dla niektórych przeszkodą w odbiorze PN stanowić będzie jego obcojęzyczność, ale może warto połączyć przyjemne z pożytecznym i wykorzystać dwumiesięcznik do filozoficznego podciągnięcia się z języka angielskiego? Po drugie, liczne artykuły z PN dostępne są za darmo online, i to już w momencie publikacji nowego numeru. Z naszej strony będziecie mogli teraz łatwo dowiedzieć się o tych najciekawszych. Po trzecie wreszcie, nie prenumerowałbym magazynu, gdybym sam nie był zainteresowany filozofią. Omówienia dadzą mi więc okazję do pochylenia się nad najbardziej inspirującymi wątkami z PN.

Recenzja Philosophy Now 87

Okładkę ostatniego wydania Philosophy Now w 2011 roku zdobi komputerowo wygenerowana głowa z odsłoniętą jaskrawoczerwoną korą mózgową. Niepotrzebny nam podtytuł na czole, by zorientować się, że osiemdziesiąty siódmy numer poświęcono mózgom i umysłom.

Najcenniejszym artykułem tematycznym jest bodaj ten pierwszy, w którym Laura Weed na czterech stronach przedstawia dawniejsze i współczesne teorie umysłowo-filozoficzne. Autorka przystępnie i przejrzyście opisuje różnorakie strategie radzenia sobie z problemem sięgającym przynajmniej czasów Kartezjusza. Znalazło się więc tu miejsce dla wszystkich ważnych dwudziestowiecznych myślicieli, którzy usiłowali zgłębić tajemnicę umysłu: Ryle’a, Wittgensteina, Smarta, Turinga, Putnama, Fodora, Churchlanda, Dennetta, Davidsona, Kima, Chalmersa i Searle’a.

Weed radzi sobie lepiej z ogarnięciem tematu niż Jaegwon Kim, którego książka Philosophy of Mind jest odrobinę chaotyczna i przegadana; jej artykuł nie ma poza tym charakteru wyłącznie przeglądowego, jako że autorka podaje pod koniec argumenty przeciwko kognitywizmowi i redukcjonizmowi, wskazując przy tym alternatywy. Philosopy of Mind: An Overview dostępny jest za darmo, a polski czytelnik może go uzupełnić lekturą nieco bardziej zaawansowanego tekstu Łukasza Stasiełowicza z Racjonalisty.pl.

W przeciwieństwie do omówienia Weed, artykuły Michaela Langforda i Vincenta Di Norcii wyróżniają się niestety na minus. Langford w Consciousness, Freewill and Language próbuje zbliżyć filozofię umysłu do filozofii języka i wskazać, że dylematy tej pierwszej są przynajmniej częściowo generowane przez niedostatki naszego języka. Autor nie potrafi się jednak zdecydować, o czym właściwie chce napisać i pozwala swemu przesłaniu utonąć w argumentacyjnych zawirowaniach.

Nic natomiast nie zaburza narracji w Ethics on the Brain, który od strony formalnej Di Norcia dopiął na ostatni guzik. Tutaj problem polega na czymś innym: esej jest nieznośnie suchy, akademicki w negatywnym tego słowa znaczeniu. Odniosłem wrażenie (zapewne błędne), że Di Norcia spróbował w pierwszej kolejności opublikować artykuł w profesjonalnym periodyku, ale gdy powiedziano mu, że tekst nie wnosi niczego nowego do neurobiologicznych rozważań o podstawach etyki, autor wysłał go do Philosophy Now.

Dobre imię tematycznej części numeru ratuje The Minds of Machines. Namit Arora pisze o porażce tradycyjnego, symbolicznego pojmowania Sztucznej Inteligencji. Próby skonstruowania sztucznego umysłu polegające na elektronicznej implementacji ogromnej ilości symboli i skomplikowanych reguł służących do ich manipulacji spaliły na panewce. Specjaliści od SI zwracają się obecnie ku nowemu paradygmatowi pozwalającemu w większym stopniu uwzględniać kontekstualność myśli. Z filozoficznym oświetleniem problemu spieszy nam Heidegger, który sprzeciwiał się podmiotowo-przedmiotowemu dualizmowi i uważał, że nasze bycie w świecie nie polega tylko (a może nawet w ogóle) na tworzeniu reprezentacji. Arora sugeruje więc, że samouczące się i współoddziałujące sieci neuronowe mogłyby być krokiem w słusznym kierunku, ale szybko przyznaje, iż do stworzenia prawdziwej Sztucznej Inteligencji wciąż czeka nas daleka i wyboista droga.

W poza-tematycznej sekcji bieżącego numeru Philosophy Now znajdziemy dwie perełki. Paul Keeling w Greening the Gadfly wzywa filozofów do poświęcenia większej uwagi ekologii. Keeling ma sporo racji: akademiccy myśliciele zaciekle roztrząsają niemające szczególnego wpływu na codzienne życie problemy metafizyczne i epistemologiczne, lecz nie pochylają się zbyt często nad dużo bardziej palącymi wyzwaniami środowiskowymi. A przecież wyzwania te są niepomiernie złożone i dotykają, poza etyką stosowaną, szeregu innych filozofo-gennych dyscyplin naukowych, takich jak socjologia, ekonomia czy przyroda. Dlaczego zawodowi myśliciele nie wzięli się z nimi za bary na większą skalę? W artykule Keelinga nie znajdziemy odpowiedzi; należy traktować go raczej jako apel… albo zapowiedź, ponieważ następny numer Philosophy Now został poświęcony właśnie ekologicznej „podtrzymywalności” (czy angielskie sustainability doczekało się oficjalnego tłumaczenia w polskiej terminologii akademickiej?).

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem także esej Petera Bensona o Marshallu McLuhanie i jego „przepowiedniach” dotyczących telefonów komórkowych. Cudzysłów jest niezbędny, bo McLuhan co prawda nie przewidział wynalezienia komórki jako takiej, lecz, jak klarownie wyłuszcza Benson, jego teorie dotyczące nowych mediów z powodzeniem dadzą się zastosować do opisania wpływu, jaki wywarła na świat masowa, bezprzewodowa i kieszonkowa komunikacja. Od jakiegoś już czasu pragnąłem bliżej poznać myśl twórcy pojęć „globalnej wioski” i „medium będącego przekazem”, a esej Bensona umieszcza tę myśl w niezwykle frapującym kontekście. Autor zauważa na przykład, że telefon komórkowy ziścił koszmar Marksa: oto pracownik nie tylko dalej sprzedaje swój czas kapitaliście, ale na dodatek o każdej porze dnia i nocy pozostaje na tego kapitalisty wezwanie, choć pracodawca płaci mu nadal tylko za ten czas, który faktycznie zostanie kupiony.

Artykuł Johna Draegera Gay Rights: A Question of Fairness jest sprawnie napisany, lecz pozostawia pewien dyskursywny niedosyt. Po pierwsze, autor dość zdecydowanie opowiada się za prawami homoseksualistów do małżeństwa oraz adopcji, i choć nie sposób odmówić jego wywodowi rzeczowości, to szkoda, że Draeger nie zmierzył się z konkretnymi kontrargumentami „homofobów”. Po drugie, fairness w podtytule sugeruje odniesienie do Rawlsa, lecz ani Rawlsowskie zasady sprawiedliwości, ani zasłona niewiedzy w eseju się nie pojawiają.

Podobne, choć jeszcze silniejsze, uczucie niedosytu wywołuje u czytelnika artykuł Bluhma i Heinemana o „roztropnym pragmatyzmie” (What is Prudent Pragmatism?). Autorzy propagują w nim ideę rozwiązywania dylematów moralnych bez odwoływania się do ugruntowanych etycznych systemów; mowa tu o etyce sytuacyjnej, o „tworzeniu zasad relewantnych dla danej decyzji w oparciu o fakty związane z konkretnym przypadkiem”. Takie podejście brzmi w pierwszej chwili atrakcyjnie, ale przykład z matkami zastępczymi mnie rozczarował. Zresztą autorzy wykpili się tanim kosztem, bo dlaczego wzięli na tapet stosunkowo nieskomplikowany problem surogatek, a nie kanoniczną dla dyskusji etycznych aborcję? Cóż, przypuszczam, że w przypadku tej ostatniej roztropny pragmatyzm odbiłby się od muru.

Na czterech powyższych artykułach kończy się druga główna część Philosophy Now. Jeśli chodzi o stałe cykle to, poza nieco niespójnym matematyczno-filozoficznym felietonem Raymonda Tallisa On Points i nieporywającym etycznym felietonem amoralisty Joela Marksa Moral_Pornography, w ramach serii Short Lives otrzymujemy treściwy biogram samego Wittgensteina. Dział filmowy bierze pod lupę mozaikowy dramat 13 rozmów o tym samym i analizuje go w kontekście poszukiwania szczęścia i teorii etycznych G. E. Moore’a. Widziałem film Jill Sprecher wiele lat temu i pamiętam, że odrobinę się nudziłem, ale po przeczytaniu eseju Jamesa Okopala z chęcią go sobie odświeżę.

Gwoździem działu książkowego jest omówienie wyczekiwanego od ćwierćwiecza dwutomowego opus magnum Dereka Parfita On What Matters. Recenzja Jamesa Alexandra jest entuzjastyczna, choć zaznaczmy, że w internecie znajdziemy też bardziej krytyczne głosy.

Rebecca Hansen zachęca nas z kolei do sięgnięcia po wznowienie wybranych pism niedocenianego Williama Diltheya (pod redakcją Hansa Petera Rickmana). Z jej pochlebnej recenzji wynika, że przynajmniej jednego z dziewiętnastowiecznych niemieckich filozofów da się czytać do poduszki. Rodzynkiem działu książkowego jest natomiast przedstawienie obyczajowych kryminałów o Isabel Dalhousie autorstwa Alexandra McCalla Smitha (dwie pierwsze książki z serii zostały wydane w Polsce). Cóż mają one wspólnego z filozofią? Tylko tyle i aż tyle, że ich bohaterka jest zawodową filozofką.

Nie chcę być surowy w swej ocenie, ale wydaje mi się, że listopadowo-grudniowy numer Philosophy Now był (relatywnie!) najsłabszym w 2011 roku, a to dlatego, że niemalże połowa tematycznej części posiada braki stylistyczne bądź merytoryczne. Z drugiej strony tamte niedociągnięcia rekompensują ekologiczny apel Keelinga oraz artykuł Bensona o McLuhanie i komórkach (którego lekturę online gorąco polecam), a także nadzwyczaj ciekawe recenzje książkowe. Zobaczymy, jak redaktorzy i autorzy poradzili sobie w następnym wydaniu z zagadnieniami dotyczącymi ochrony środowiska.

Grafika: Pexels, licencja CC0

About Borys Jagielski

Fizyk z wykształcenia. Pracuje jako nauczyciel w Oslo. Zaprasza też na swój blog.