Narodziny imperium: Rzym i Ameryka

Zastanawialiście się kiedyś jak powstają imperia? A może rozmyślaliście kiedyś, dlaczego jedne imperia są większe i potężniejsze od innych? Być może przeszło wam przez myśl pytanie: jak to jest, że pewne imperia są trwalsze od innych? Jakie imperia jako pierwsze przychodzą na myśl? Czy jest to Rzym? Czy może są to Stany Zjednoczone Ameryki? Co łączy oba te imperia? Znacie odpowiedź? HA HA! JA ZNAM!

Rzym i Rzymianie

Historię prawdopodobnie każdy z was zna już prawie na pamięć. Rzym na siedmiu wzgórzach się piętrzy (753 p.n.e. historyczna data założenia Rzymu). W 44 umiera Julek, a w 27 Oktawian August zostaje cesarzem i rozpoczyna się okres Cesarstwa Rzymskiego. W 476 n.e. po latach najazdów Cesarstwo Rzymskie przestaje istnieć. Jednakże nie interesuje nas upadek Rzymu, a raczej jego powstanie. Co spowodowało, że mieszkańcy tak małego regionu, jakim jest Lacjum – za czasów królestwa (753-509 p.n.e.) był to teren obejmujący miasto, port w Ostii przy ujściu Tybru i kilka okolicznych miasteczek, malutko – dali radę stworzyć tak wielkie imperium? Czasy królewskie są na tyle nieciekawe, że nie będę o nich pisać, bo to nie artykuł historyczny. Warto jednak wspomnieć, że wtedy zaczął się tworzyć panteon rzymski z Westą, Janusem i Jowiszem na czele.

Okres Republiki – ten nas najbardziej interesuje. Jak to się stało, że z tego1 w pięćset lat powstało to2? Czyżby Rzymianie poznali jakąś nową magię, technologię albo jeden dziwny trik? Otóż tak! Poznali ten jeden dziwny trik, który pozwolił im zbudować imperium. Mianowicie pragmatyzm. Mimo, że go tak nie nazywano, to stosowano w wielu aspektach życia. Czym się charakteryzował rzymski pragmatyzm? Otóż Rzymianie, w swej mądrości, nie eksterminowali mieszkańców podbitych terytoriów, nie zniewalali ich ani nie upadlali, a adaptowali się do ich zwyczajów. Tak prawdopodobnie dużą część rzymskiej sztuki zawdzięczamy de facto Etruskom3, a najbardziej mainstreamowe rzymskie bóstwa pochodzą z Grecji4. Innym przykładem adaptacji do nowych warunków było wynalezienie jednego z najbardziej popularnych rzymskich hełmów. Galea lub cassis, bo tak nazywano te hełmy zaczęły pojawiać się w rzymskiej armii w okolicach podboju Galii przez Cezara. Gelea. Galowie. Hełm typu galijskiego5. To właśnie od Galów Rzymianie zapożyczyli kształt hełmu, który nieodzownie kojarzy się z legionistą.

Za czasów Republiki powstało również wiele ważnych i przydatnych instytucji. To znaczy część powstała, a część została rozwinięta, ponieważ istniała już za czasów królestwa. Cała idea senatu, konsulów, trybunów ludowych, edylów i pontifexa maximusa pochodzi właśnie z czasów republiki lub królestwa. Jeżeli chodzi o tę wiedzę, to czerpię głównie z YouTube’a od gościa, co się nazywa Historia Civilis6. Wydaje się być rzetelny i wydaje się mówić prawdę, więc bez żalu podam go za źródło, a samemu tylko opowiem, jakie to wszystko miało znaczenie.

Już w starożytności był znany problem związany z rządami despotycznymi i tyranią. Koncentracja władzy w rękach jednej osoby w starożytnych państwach-miastach zazwyczaj kojarzyła się źle i raczej prowadziła do tworzenia problemów niźli ich rozwiązywania. Ten pogląd na władzę w swych dziełach opisywali starożytni filozofowie, tacy jak Platon czy Arystoteles w swoich traktatach politycznych. Jednakże nie problem jest tutaj ważny, a sposób, w jaki Rzymianie sobie z nim poradzili. By nie ryzykować szalonych władców czy takich wyjątkowo złych, którzy mogliby przynieść więcej szkody niż pożytku (idealny przykład to Kaligula czy Neron z czasów imperium), Rzymianie stworzyli cały aparat legislacyjny mający na celu w jak największym stopniu rozdysponować władzę między ludzi. Oczywiście czystej krwi Rzymian, bo przecież panowało wtedy jeszcze niewolnictwo i inne ograniczenia. Podział władzy i sposoby wybierania przedstawicieli dobrze przedstawia Historia Civilis w tym filmie7. Ten podział zdecydowanie pomógł Rzymianom w okiełznaniu plebejuszy, którzy domagaliby się jakiegoś wpływu na władzę, ale i zapobiegał również tak zwanej ochlokracji, czyli władzy motłochu.

Kolejnym powodem, dla którego mieszkańcy ongi tak małego kraju podbili tak wielki kawał ziemi, była oczywiście armia i jej organizacja. Wydawać by się mogło, że grecka falanga jest nie do pokonania, a jednakże Rzymianie pokazali, że można. Falanga była przystosowana do walki z jednym rodzajem wroga, na jednym rodzaju terenu. Była to jednostka raczej defensywna niż ofensywna. A traf chciał, że legion rzymski był wybitnie ofensywną jednostką. Znane wszystkim testudo, formacja żółwia, mimo że nie stosowana tak często, jak filmy o Asteriksie by sugerowały, była bardzo skuteczna przy atakowaniu innej piechoty i harcowników, ponieważ zapewniała kompletną ochronę pod dużymi tarczami scutum. Tak się składa, że Historia Civilis również i o tym ma film8, więc tylko powiem, jakie ma to implikacje praktyczne. Taki podział jednostek – młodziaki na przód, dziady na tył – był bardzo przełomowym pomysłem w sztuce wojennej i bardzo skutecznym. A przede wszystkim zajebiście praktycznym. Młodzi żołnierze, którzy nie zginęli w pierwszej fazie bitwy, nabywali bezcennego doświadczenia. Ucieczkę zagradzali im starzy weterani, którzy spokojnie czekali na swoją kolej w mordowaniu wrogów. Młodzi, wiadomo, byli wytrzymali i mogli spokojnie próbować nie ginąć przez pierwsze fazy bitwy, a starsi weterani, przeczekawszy pierwsze fazy, w których zazwyczaj się umiera i męczy, wchodzili gdy pierwsza linia się zarywała i kończyli dzieło zniszczenia. Wiele ciekawych rzeczy na ten temat ma również do powiedzenia inny Youtuber, Metatron9, który również jest na tyle rzetelny, że nie żal mi podawać go za źródło. Ciekawym filmem dotyczącym praktycznego podejścia Rzymian jest ten o tym, dlaczego w czasach imperium porzucano gladius, a zaczęto częściej stosować spathę10.

Ameryka i Amerykanie

Amerykanie stanowią obecnie flagowy przykład praktycyzmu w życiu codziennym. To znaczy rządy amerykańskie i amerykańscy decydenci. Dla Amerykanów na najwyższych szczeblach dowodzenia, zarządzania i kierowania dominuje, a przynajmniej dominowało, podejście ściśle praktyczne lub, jak kto woli, pragmatyczne.

Amerykanie od zarania dziejów swojej państwowości byli zmuszeni do działania w sposób jak najbardziej praktyczny. Ameryka nie była jeszcze całkowicie odkryta i wielu miejscach nadal była opanowana przez plemiona Indian11. Jako, że wielu osadników było protestanckimi purytanami12 i ich etos pracy zakładał jak największą produktywność, to mieli prostszą sytuację od hiszpańskich osadników w Meksyku czy francuskich w Luizjanie, gdzie niezbyt się przejmowano produktywnością i efektywnością pracy. W Meksyku, wręcz przeciwnie, aż do rewolucji panowała polityka grabieży13. Angielscy osadnicy byli w zupełnie innej sytuacji niż hiszpańscy, ponieważ wschodnie wybrzeże Ameryki Północnej aż do XIX wieku nie było świadkiem wielkiego imperium, a Ameryka Środkowa znała imperia już od tysięcy lat14. Ponadto nie były to tereny tak bogate w surowce naturalne, jak złoto, toteż koloniści byli zmuszeni do poszukiwania innych źródeł bogactwa. Tym źródłem okazały się być plony natury: bawełna, tytoń, drewno, futra. Ta gałąź gospodarki wymagała jednak od kolonistów dużo lepszej organizacji pracy niż eksploatowanie kopalni, stąd północne stany wschodniego wybrzeża szybko stały się siłą gospodarczą kraju, co z resztą trwa do dzisiaj15.

Tyle historii, którą pewnie pogwałciłem, ale przejdźmy do innych aspektów życia. Na przykład do języka i postaci Noah Webstera, amerykańskiego leksykografa żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku, który to zreformował amerykańską angielszczyznę16. Zapewne część z was zachodziła w głowę na lekcjach języka angielskiego, gdy widziała różnice między British English i American English. Jakieś takie colour-color, valour-valor, czy honour-honor17. Pan Noah sobie stwierdził, że colour ładnie wygląda, tak z francuska, ale dodatkowe ”u” jest kompletnie niepotrzebne i tylko zwiększa ilość liter w słowie, toteż je wyeliminował z powszechnej ortografii18. Bardzo praktyczny pomysł, co nie? Taki styl myślenia był charakterystyczny dla Amerykanów w XIX wieku, którzy zmagali się z podbojem Dzikiego Zachodu i połączeniem kolejowym wschodu z zachodem kraju.

Z powodu braku czasu na takie niuanse, na jakie mogli sobie pozwolić europejscy idealiści i romantycy, wielu Amerykanów było zmuszonych do prowadzenia w najwyższym stopniu efektywnego życia, co przekładało się na ich pracę. Podobną dozą praktycyzmu cechowali się również amerykańscy dyplomaci i politycy, którzy od dawien dawna byli zwolennikami tak zwanego realizmu w stosunkach międzynarodowych19. Ten pogląd polityczny, z którym zazwyczaj wiązani są Thomas Hobbes i Niccolo Machiavelli, wiąże się z praktycznym podejściem do przedmiotu i niepoddawaniu się emocjom związanym z historycznymi niesnaskami, jak to ma na przykład miejsce w stosunkach międzynarodowych w krajach Europy20.

Ostatnią rzeczą, jaką chciałbym wspomnieć w tej części tekstu będzie Mit Pruitt­-Igoe21, cudu modernizmu, kamienia milowego w historii urbanistyki, jak i symbolu upadku ery modernizmu i przykładu amerykańskiego praktycyzmu. Otóż gdy w latach 40. ubiegłego stulecia okazało się, że St. Louis było przeludnione, postanowiono zbudować nowe, wspaniałe osiedle, które miało być ikoną pragmatyzmu i modernizmu. Budowa ruszyła w 1954 roku, a w 1956 się skończyła. Bankiety i imprezy związane z tym wielkim wydarzeniem zdawały się nie mieć końca, toteż odtrąbiono wielkie zwycięstwo nowoczesnej urbanistyki22! Wszystko miało działać doskonale i z matematyczną precyzją. Podobnie jak nasze wspaniałe osiedla z wielkiej płyty i cudowne Falowce23. No ale cusz… pszyps… nie udało się i osiedle zasłynęło z wysokiego współczynnika kradzieży, biedy i segregacji rasowej. Taka doskonałość, a takie rozczarowanie. Sentymentaliści, chcąc zostawić symbol swej goryczy, zapewne zostawiliby to osiedle na pastwę losu oraz pozwolili mu niszczeć i psuć widok miasta z lotu ptaka. Jednakże nie łebscy Amerykanie, którzy mając doświadczenia z pozbywaniem się bezsensownych i nieprzydatnych naleciałości i osadów, postanowili osiedle wyburzyć i postawić coś, co będzie przydatne i praktyczne. Miało to miejsce 15 lipca 1972 roku.

Podsumowując, przedstawione powyżej poglądy można nazwać pragmatycznymi, a ich zwolenników nazwać pragmatykami. Pragnę również wspomnieć i nakłonić do namysłu nad „tradycją myślenia” dominującą w naszym kraju i skontrastować ją z tradycją rzymską i amerykańską. Osobiście dostrzegam, że „stara babcia Europa” kieruje się w wielu aspektach życia romantycznym idealizmem, podczas gdy Amerykanie stawiają na praktyczność i nie przykładają tak wielkiej wagi do wartości sentymentalnej. Oczywiście można mi zarzucić myślenie stereotypowe i podać przykład pragmatycznego Europejczyka, którego zna kolega kolegi i sentymentalnego Amerykanina, którego zna koleżanka koleżanki, jednakże w makroskali takie osoby mieszczą się w marginesie błędu.

W następnym tekście postaram się nakreślić pogląd filozoficzny zwany „Klasycznym Amerykańskim Pragmatyzmem”, przedstawić jego przedstawicieli, historię i poglądy na różne ciekawe tematy. Ciąg dalszy nastąpi.

Przypisy

1 Wczesny rozwój Rzymu
2 Republica Romana
3 Przy czym pośrednio Grekom, ponieważ uważa się, że Eneasz przybył do Etrurii, a nie do Lacjum. Kolejny mit podprowadzony! A oto źródło z którego czerpię.
4 Grecki Hefajstos to rzymski Wulkan, a grecki Dionizos – rzymski Bachus.
5 Hełm rzymski
6 Historia Civilis
7 Roman Elections
8 The Roman Legion
9 Metatron
10 Gladius VS Spatha – Why Did The Empire Abandon The Gladius?
11 Stosunkiem Amerykanów do Indian i jego konotacjami etycznymi nie będę się tutaj zajmować.
12 Purytanie, historia USA do 1900 roku
13 Hiszpańska kolonizacja Ameryki Północnej, polityka kolonialna
14 Majowie, Aztekowie, Zapotekowie
15 Jedną z tych osad jest Nowy Jork (wcześniej Nowy Amsterdam), a kolejną Boston. Tak zwane stany Unii czy Jankesi.
16 Noah Webster
17 Pierwsza forma brytyjska, druga amerykańska.
18 Podobny pomysł mieli polscy moderniści na przełomie XIX i XX wieku, ale im się nie udało.
19 Realizm
20 Na myśli mam stosunki między Wielką Brytanią a Francją czy między Polską a Rosją.
21 Pruitt Igoe. Powstał nawet film to tym osiedlu, inspiracje tytułem są widoczne The Pruitt Igoe Myth.
22 Tak naprawdę to nie wiem, wymyśliłem to zdanie.
23 W PRL myślenie modernistyczne w architekturze i urbanistyce miało się bardzo dobrze.

Grafika: Kamil Frąckiewicz

About Jan Krzysztof Rychert

Student filozofii i fizyki. Filozofię studiuje, bo coś trzeba, a fizykę, bo trzeba coś poważnego. Między filozofowaniem i zgłębianiem się w nauki szczegółowe, zajmuje się również muzyką i pisze różne rzeczy, które można znaleźć tutaj: http://spozaswiatow.blogspot.com.