Problem solipsyzmu w „Traktacie” Wittgensteina

Głównym tematem tego tekstu jest próba odparcia zarzutu Alfreda J. Ayera, skierowanego przeciw tezie 5.6 (i jej pod-tezom)[1] Ludwiga Wittgensteina, zawartym w Tractatus Logico-Philosohicus.

Słowo wstępne

Alfred J. Ayer w pracy Filozofia w XX wieku, w rozdziale IV – a w szczególności w podrozdziale poświęconym Wittgensteinowi[2] – pisze „Powiedzenie, że ‚ten świat jest moim światem’ jest w oczywisty sposób fałszywe, jeżeli interpretuje się je jako twierdzenie, w którym Wittgenstein mówi o sobie samym”[3]. Wydaje się jednak, że autor Filozofii w XX wieku nie dostrzega, że nie jest to teza metafizyczna, a jest to teza epistemologiczna. Otóż w zacytowanym przez Ayera fragmencie wyraźnie widać, że chodzi o ten świat, a nie o świat w ogóle. Jest to oczywiście konsekwencja logiczna słynnej tezy 5.6: „Granice mego języka oznaczają granice mego świata”[4]. Język oznacza (bądź, jak sugeruje B. Wolniewicz w przedmowie, wskazuje[5]) granice mego świata. Jest to o tyle ważne, że autor <em<Traktatu[6] nie zdaje się sugerować, że granice języka oznaczają granice świata w ogóle, a jedynie granice świata, o którym da się sensownie mówić, a sensownie da się mówić jedynie w języku, a jedyny język jaki się zna, to własny język. Twierdzenie, że „ten świat jest moim światem” jest w oczywisty sposób fałszywe wydaje się więc co najmniej przesadzone, a być może nawet fałszywe.

Oburzenie Ayera jest skutkiem kilku tez solipsystycznych, które ten nazywa „mglistymi”[7] i twierdzi, że „można [w nich] dostrzec echa lektury pism Schopenhauera”[8]. Nie wiem, co autor ma konkretnie na myśli, zestawiając wartościujące słowo „mglisty”, z tym niemieckim filozofem, jednakże, o ile dostrzeżenie koneksji między tezami Wittgensteina i Schopenhauera wydaje się uprawnione, to twierdzenie, że owe tezy są „mgliste”, wydaje się nieuzasadnione.

Zarzuty

Ayer w swej książce odwołuje się do czterech tez Wittgensteina. Tezy 5.62, 5.632, 5.64 oraz 5.641. Pierwsza z wymienionych odnosi się bezpośrednio do tezy 5.61, która jest rozwinięciem tezy 5.6.

Logika wypełnia świat; granice świata są też jej granicami.
W logice nie można zatem powiedzieć: to a to w świecie jest, a tamtego nie ma.
Znaczyłoby to bowiem na pozór, że wykluczamy pewne możliwości; a tak nie może być, gdyż inaczej logika musiałaby wyjść poza granice świata; musiałaby móc spojrzeć na nie także z drugiej strony.
Czego nie możemy pomyśleć, tego pomyśleć nie możemy; a więc nie możemy też powiedzieć, czego nie możemy pomyśleć.[9]

W powyższym cytacie Wittgenstein kreśli granice poznania. Nie ma tutaj tezy ontologicznej ani metafizycznej, jak sugeruje Ayer, a jest teza epistemologiczna. Całość wywodu jest wynikiem wcześniejszych dociekań, których nie podobna tutaj rozwijać. Należy jednak wspomnieć, że według autora Traktatu mówi i myśli się w języku logiki. Niemniej jednak znaczące dla tego fragmentu jest to, że logika wyznacza granice świata. Jest to uzupełnieniem tezy 5.6.

Następna teza 5.62:

Ta uwaga daje klucz do kwestii, jak dalece solipsyzm jest prawdą.
To bowiem, co solipsyzm ma na myśli, jest całkiem słuszne, tylko nie da się tego powiedzieć: to się widzi,
To, że świat jest moim światem, uwidacznia się w tym, że granice języka (jedynego języka, jaki rozumiem) oznaczają granice mego świata.[10]

do której już bezpośrednio odnosi się Ayer, głosi niepokojącą go wieść „jak dalece solipsyzm jest prawdą”. Nie jest to jednak zwyczajny solipsyzm, a pewna wersja solipsyzmu. Otóż autor tego cytatu nie zdaje się sugerować, że jest jedynym mieszkańcem swego świata, a li tylko, że jest jedynym odbiorcą swego świata. Nie da się tego jednak powiedzieć, ponieważ to się widzi. Ta kwestia może teraz wydawać się nieco tajemnicza, jednakże w dalszej części tekstu Wittgenstein rozwiewa wątpliwości, co do znaczenia swych słów. Nim jednak do tego dojdę, skomentuję dalszą część cytatu.

Otóż Wittgenstein wnosi swoją tezę o solipsyzmie z tego, że granice (domyślnie mego) języka, który jest jedynym językiem, jaki znam i rozumiem[11], wyznaczają granice tego, o czym mogę sensownie mówić i myśleć. Nie oznacza to jednak, że istnieje tylko to, o czym mogę sensownie mówić i myśleć, co jest bezpośrednią przesłanką za tezą, że „Granice mego języka oznaczają granice mego świata”.

Tezy 5.621 „Świat i życie to jedno” oraz 5.63 „Sam jestem swoim światem. (Mikrokosmosem)”[12] wydają się być nieco tajemnicze, jednakże podobnie jak w przypadku opisanej wyżej tezy 5.62, rozjaśnienie znajduje się dalej. Należy się jednak zastanowić, co autor stara się przez to powiedzieć. Wydaje się, że świat – rozumiany jako mój świat wyznaczony przez granice mego języka – jest jedyną możliwą sferą życia. Zachodzi tutaj relacja identyczności, identyczności świata z życiem oraz świata z autorem tych słów. Po raz kolejny może to wskazywać na tezę o metafizycznym solipsyzmie, jednakże nie jest to wcale takie oczywiste, jeżeli będzie się miało na uwadze wszystkie wcześniejsze, jak i wszystkie późniejsze tezy.

Teza 5.631:

Nie ma podmiotu myśli i wyobrażeń.
Gdybym pisał księgę „Świat, jakim go zastałem” to trzeba by w niej powiedzieć także o moim ciele, jakie członki podlegają mojej woli, a jakie nie, itd.; jest to bowiem pewna metoda wydzielenia podmiotu, albo raczej pokazania, że w pewnym ważnym sensie żadnego podmiotu nie ma. O nim bowiem jedynie nie mogłoby być w tej księdze mowy. —

a przede wszystkim wynikająca z niej teza 5.632 „Podmiot nie należy do świata, lecz jest granicą świata”[13] stanowią kolejny obiekt krytyki Ayera. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać paradoksalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, jednakże bynajmniej tak nie jest. Jest to logiczny wniosek z wcześniejszych tez Traktatu. Język oznacza granice świata. Świat, Ja i życie to jedno. Stąd wniosek, że podmiot, Ja, jest na granicy świata, a to, co wewnątrz, jest życiem, które jest częścią immanentną Ja (a stąd wcześniejszy wniosek, że „Sam jestem swoim światem. (Mikrokosmosem)”). Niemniej jednak trzeba zachować dozę ostrożności podczas interpretacji tychże tez, albowiem można z nich wyciągnąć wniosek, że podmiotu w ogóle nie ma (a autor wyraźnie mówi, że w pewnym sensie podmiotu nie ma) oraz, że jest się jedynym mieszkańcem owego świata. Otóż nic bardziej mylnego. Teza 5.631 mówi, że nie ma podmiotu myśli i wyobrażeń. Gdyby było inaczej Ja musiałoby być wewnątrz świata, co jednak nie jest prawdą. Owo „Ja” jest jedynie granicą poznawalnego świata, który jest jedynym światem, które to Ja zna.

Ja jednak samego siebie nie poznaje, co jest wyrażone w tezie 5.633:

Gdzież w świecie da się zauważyć jakiś podmiot metafizyczny?
Powiadasz, że jest to zupełnie jak z okiem i polem widzenia. Ale oka faktycznie nie widzisz.
I nic w polu widzenia nie pozwala wnosić, że jest ono widziane przez jakieś oko.

a co jest uzupełnione w tezie 5.6331:
„Pole widzenia nie ma bowiem np. takiej postaci:
Oko -„[14]

Jest to trafny argument z analogii, ponieważ podobnie, jak w przypadku oka, podmiot metafizyczny nie jest sam dla siebie widoczny. Tak, jak oko jest na granicy pola widzenia, tak Ja, podmiot metafizyczny, jest na granicy świata. Tak, jak w naszym polu widzenia nie ma żadnych poszlak, że to oko widzi, tak w świecie nie ma poszlak, że to Ja poznaje. Ponownie trzeba zwrócić uwagę na to, że tak, jak oko widzi inne oczy, tak Ja widzi inne Ja. Nie jest możliwe spojrzenie czyimś okiem, podobnie, jak nie jest możliwe bycie innym Ja. Stąd Wittgenstein wnosi, że świat widziany przez każde oko i świat każdego Ja jest innym światem, który jest poznawany przez tylko to oko i tylko to Ja.

Jest to teza wybitnie solipsystyczna, jednakże wydaje się, że jest to solipsyzm uzasadniony i niepowątpiewalny. Jak już wyżej zostało napisane, jest on dość swoisty, ponieważ nie sugeruje, że Ja jest jedynym Ja, a cała reszta to li tylko przedstawienia.[15] Jak sugeruje Ayer, widać tutaj inspirację Arthurem Schopenhauerem, jednakże, o ile w przypadku urodzonego w Gdańsku filozofia, jest to teza metafizyczna (rzeczy same w sobie są zindywidualizowaną Wolą), to w przypadku Wittgensteina jest to – co było już dwukrotnie wspominane – teza epistemologiczna.

Teza 5.634:

Co wiąże się z tym, że żadna część naszego doświadczenia nie jest zarazem a priori.
Wszystko, co widzimy, mogłoby być inaczej.
Wszystko, co w ogóle potrafimy opisać, mogłoby być inaczej.
Nie ma żadnego porządku rzeczy a priori.[16]

wyraźnie odróżnia Wittgensteina od Schopenhauera. Otóż autor Świata jako Woli i Przedstawienia twierdzi, że całość doświadczenia jest a priori[17], a autor Traktatu, że żadna część doświadczenia nie jest a priori.

Wittgenstein wydaje się tu bezpośrednio odnosić do opus magnum Schopenhauera, co może być reminiscencją jego młodzieńczego zafascynowania tymże autorem, o czym wspomina Ayer i na co zwraca uwagę między innymi Hilary Putnam w swojej książce Pragmatyzm pytania otwarte[18].

Tezy 5.64

Tu widać, że konsekwentnie przeprowadzony solipsyzm pokrywa się z czystym realizmem. Ja solipsyzmu kurczy się do bezwymiarowego punktu, a pozostaje przyporządkowana mu rzeczywistość.[19]

i 5.641

Jest więc rzeczywiście pewien sens, w jakim można mówić w filozofii o Ja niepsychologicznie.
Ja pojawia się w filozofii przez to, że „świat jest moim światem”.
Ja filozoficzne to nie jest ani człowiek, ani ludzkie ciało, ani ludzka dusza, którą zajmuje się psychologia — lecz podmiot metafizyczny: granica, nie część świata.[20]

są bezpośrednio przytaczane i krytykowane przez Ayera, a przecież Wittgenstein wyraźnie daje znać, że „konsekwentnie przeprowadzony solipsyzm pokrywa się z czystym realizmem”. Ayer wydaje się popełniać analogiczny błąd w stosunku do Wittgensteina, co Fichte, Schelling i Hegel w stosunku do Kanta. Idealizm kantowski nic nie mówi o stanie ontycznym świata, a jedynie mówi, że świat poznawany w fenomenach jest konstytuowany przez Ja transcendentalne. O noumenach nie można nic powiedzieć, ponieważ wymykają się kategoriom intelektu.

Wittgenstein wydaje się głosić podobną tezę, lecz miast pisać o kategoriach intelektu, fenomenach i noumenach, pisze o logicznej strukturze świata, zdaniach i języku. Jednakże w przeciwieństwie do Kanta, autor Traktatu wyrzuca Ja filozoficzne ze świata, co rozwiązuje główne problemy transcendentalizmu[21]. Teza 5.641, będąca – jak się zdaje – podsumowaniem całości wywodu, jasno wskazuje na to, że Wittgensteinowi nie chodzi o Ja psychologiczne, tylko o swoiście rozumiane Ja filozoficzne, o którym można mówić niepsychologicznie. Dalej jest napisane, że owo Ja nie jest ani ciałem, ani duszą. Gdyby autor Traktatu użył innego słowa niż Ja być może Ayer nie miał takich wątpliwości co do intencji, które stały za wyżej wymienionymi tezami. Zdaje się, że Wittgenstein postuluje coś podobnego, co Carnap nazywa solipsyzmem metodycznym[22], jednakże w tej pracy nie ma miejsca na takie dywagacje.

Podsumowanie

Zgodnie z powyższym widać, że zarzuty Ayera były nietrafione. Zdanie „Świat istniał przecież przed jego urodzeniem i nie przestał istnieć w chwili jego śmierci”[23] jest wyrazem niezrozumienia myśli Wittgensteina. Żadna z tez nie sugerowała, że istnienie świata w ogóle jest uzależniona od Ja jako ciała czy psychiki.

Pojawiają się natomiast konkretne zdania, które jasno mówią, że autorowi nie chodzi o Ja psychologiczne ani o świat w ogóle. Wydaje się, że operowanie pojęciami „Ja” i „solipsyzm” nastręcza problemy w interpretacji, o których wspomina Ayer[24]. Niemniej jednak problemy te znikają, gdy dostrzeże się fakt, iż Wittgenstein mówi tyle, że Ja metafizyczne wyznacza granice poznania podmiotu. Podmiot nie jest w świecie, który jest poznawany, a na granicy tego świata. Nie implikuje to w ogóle, że istnieje świat obiektywny. Na ten temat Wittgenstein nic nie mówi. Ponieważ o „czym nie można mówić, o tym należy milczeć”.

Przypisy

[1] L. Wittgenstein, Tractatus Logico-Philosophicus, przeł. B. Wolniewicz, Warszawa 2012, s. 64-66.
[2] A. Ayer, Filozofia w XX wieku, przeł. B. Chwiedeńczuk, Warszawa 1997, s. 139-155.
[3] Ibidem, s. 152-153.
[4] L. Wittgenstein, op. cit., s. 64.
[5] B. Wolniewicz, Przedmowa, [w:] Tractatus Logico-Philosophicus, Warszawa 2012, s. XXXIX.
[6] Forma Tractatus Logico-Philosohicus i Traktat będą wykorzystywana zamiennie.
[7] A. Ayer, op. cit. s. 152.
[8] Ibidem.
[9] L. Wittgenstein, op. cit. s. 64.
[10] Ibidem, s. 64.
[11] Nie ma tutaj na myśli oczywiście żadnego konkretnego języka, takiego jak niemiecki, angielski czy polski, a język logiki.
[12] Ibidem.
[13] Ibidem, s. 64-65.
[14] Ibidem, s. 65.
[15] Podobnie nie miał tego na myśli Arthur Schopenhauer, gdy pisał, że „Świat jest moim przedstawieniem”. Nie jest to – wbrew temu, co niektórzy mu zarzucali – teza, że nic poza mną nie istnieje, a jedynie, że nie jestem w stanie dojść do „rzeczy samej w sobie”. Sam autor tak to komentuje „– jest to prawda, która obowiązuje w odniesieniu do każdej żywej i poznającej istoty, chociaż tylko człowiek może ją przywieść do refleksyjnej, abstrakcyjnej świadomości – a jeśli faktycznie to czyni, to pojawia się u niego filozoficzna refleksja. Staje się wtedy dla niego wyraźne i pewne, że nie zna żadnego słońca ani żadnej ziemi, lecz tylko oko, które widzi słońce, rękę, która czuje ziemię; że świat, który go otacza, istnieje tylko jako przedstawienie, tj. wyłącznie w odniesieniu do czegoś innego, czegoś przedstawionego, czym jest on sam.” – A. Schopenhauer, Świat jako Wola i Przedstawienie. Tom I, przeł. J. Garewicz, Warszawa 1994, s. 30. Mimo, że powszechnie Schopenhauera uważa się za idealistę transcendentalnego, to trzeba wziąć pod uwagę, że on jako jeden z pierwszych wziął na poważnie sugestię Immanuela Kanta, że „Transcendentalny idealista natomiast może być empirycznym realistą” – I. Kant, Krytyka czystego rozumu. Tom II, przeł. R. Ingarden, Warszawa 1986, s. 80, w oryginale s. a370. Sam Schopenhauer był zdecydowanie empirystą, czemu dał wyraz między innymi w swej dysertacji doktorskiej, dziele programowym, której tezy zostały szerzej rozwinięte w jego opus magnum. Cf. A. Schopenhauer, Poczwórne źródło twierdzenia o podstawie dostatecznej, przeł. I. Grabowski, Kraków 2015.
[16] Ibidem.
[17] Vide: A. Schopenhauer, Świat jako Wola i Przedstawienie, op. cit. s. 30-31.
[18] Vide: H. Putnam, Pragmatyzm, pytania otwarte, przeł. B. Chwedeczuk, Warszawa 1999, s. 49. W tej częśi autor rozważa również wpływ filozofii Kanta na kształtowanie się poglądów Wittgensteina.
[19] L. Wittgenstein, op. cit.
[20] Ibidem, s. 65-66.
[21] Na przykład popadania w idealizm, jak w przypadku Fichtego, Schellinga i Hegla, ale również Husserla, którego fenomenologia doprowadziła do idealizmu.
[22] Cf. R. Carnap, Logiczna struktura świata, przeł. P. Kawalec, Warszawa 2011.
[23] A. Ayer, op. cit.
[24] Vide: ibidem.

Bibliografia

[1] A. Ayer, Filozofia w XX wieku, przeł. B. Chwiedeńczuk, Warszawa 1997.
[2] R. Carnap, Logiczna struktura świata, przeł. P. Kawalec, Warszawa 2011.
[3] I. Kant, Krytyka czystego rozumu. Tom II, przeł. R. Ingarden, Warszawa 1986.
[4] H. Putnam, Pragmatyzm, pytania otwarte, przeł. B. Chwedeczuk, Warszawa 1999.
[5] A. Schopenhauer, Poczwórne źródło twierdzenia o podstawie dostatecznej, przeł. I. Grabowski, Kraków 2015.
[6] A. Schopenhauer, Świat jako Wola i Przedstawienie. Tom I, przeł. J. Garewicz, Warszawa 1994.
[7] L. Wittgenstein, Tractatus Logico-Philosophicus, przeł. B. Wolniewicz, Warszawa 2012.

About Jan Krzysztof Rychert

Student filozofii na Uniwersytecie Gdańskim. Prowadził warsztaty filozoficzne w I LO w Kartuzach. Jest prezesem Studenckiego Koła Naukowego "Filozoficzna Szkoła Trójmiejska" oraz koordynatorem projektu "Filary Filozofii" Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Interesuje się praktycznym zastosowaniem metod logicznych i pragmatyzmem. Zajmuje się również muzyką i pisze różne rzeczy, które można znaleźć tutaj: Wolne myśli wolnomyśliciela.
Opublikowany w Esej