Rezultaty bezpośredniego czytania Kapitału

Co takiego jest w szóstym rozdziale pierwszego tomu Kapitału Karola Marksa, że przedmowę do pierwszego polskiego tłumaczenia napisał sam Antonio Negri, wykładający wraz z Foucaultem, Derridą i Deleuze’em w Paryżu, włoski filozof marksistowski i polityczny? Przyjrzyjmy się mu krytycznym okiem.

Marksistowskie pojęcie Wartości Dodatkowej

Szósty rozdział Kapitału Marksa, oznaczony w moim wydaniu Kapitał 1.1. Rezultaty bezpośredniego procesu produkcji, traktuje przede wszystkim o Wartości Dodatkowej (którą będę pisać z wielkiej litery, jako nazwę własną). Już od samego początku tej ekonomicznej rozprawy, Marks przedstawia nam wyniki swoich analiz rynkowych. W ujęciu marksowskim, Wartość Dodatkowa jest częścią końcowego produktu, który nie jest ani kapitałem stałym, ani nie jest płacą pracowników. By lepiej zobrazować o co mu chodzi, przedstawię dokładnie jego analizy [1].

 cvmWartość produktu całkowitegoStopa wartości dodatkowejSuma wartości dodatkowejŁokcieCena łokciaKwantum pracy tkacza na łokiećPraca naddatkowaStopa pracy naddatkowej
I80 funtów20 funtów20 funtów120 funtów100%2012002 szylingi8 pensów4 szylingi4 : 4 = 100%
II96 funtów20 funtów28 funtów144 funty140%2814402 szylingi8 pensów4,(6) szylinga4,(6) : 3 = 140%

C to wartość stała, kapitał, koszty związane z produkcją i amortyzacją maszyn, v to płaca pracownicza, a m to wartość dodatkowa. To jest mniej więcej podstawowa tabelka, na której opiera się reszta analiz Marksa. Cyfrą rzymska I oznaczony jest czas pracy równy 200 godzin, a II czas pracy równy 240 godzin. Marks przedstawia również inne tabelki, w których nie zmienia się czas pracy, ale zmniejsza się płaca pracownika i kolejną, w której czas pracy wynosi 250 godzin. W obu przypadkach Stopa Wartości Dodatkowej wynosi 150% i obie tabele są na stronie 25. Już tutaj można się dopatrzeć pewnej tendencji autora, mianowicie apriorycznego założenia, że pracodawca, kapitalista, burżuj, jest pozbawionym moralności wyzyskiwaczem, który chce wyssać jak najwięcej pracy żywej z pracownika. Z historii wiemy, że w wielu przypadkach tak było i że pracowników traktowano niemal jak chłopów pańszczyźnianych. Jednakże wydaje mi się, że nie było tak zawsze i wszędzie. Było to z pewnością dużo powszechniejsze niż teraz, jednakże przyczyną nie jest – jak uważał Marks i wielu nadal uważa – liberalizm i gospodarka rynkowa, a ogólna tendencja ludzi do wykorzystywania innych ludzi.

W tekście pojawiają się jeszcze kwestie subsumcji pracy pod kapitał, to znaczy podporządkowania pracy pracownika kapitałowi, na którym ten pracuje. Stąd między innymi bierze się teza o kolektywizacji środków produkcji, ponieważ jak sam Marks twierdzi, rzeczywistym właścicielem środków produkcji jest ten, kto nimi operuje, a nie ten, kto je kupił. Kwestia własności, o którą ludzie sprzeczają się od lat nie jest jednak tematem niniejszej rozprawy, toteż by nikomu nie psuć krwi, sygnalizuję jedynie, że z pojęciem Wartości Dodatkowej wiąże się podporządkowanie pracy kapitałowi.

Sama książka jest dużo bogatsza w treść, jednakże nie jest to artykuł naukowy, a artykuł popularny na stronę o popkulturze i filozofii, a nie o ekonomii, to pozwolę sobie pominąć te kwestie, a zainteresowanych Marksem odsyłam do dzieła.

Dlaczego Marks się myli

Marks, nie wiedzieć czemu, zakłada, że kapitalista jest wolontariuszem i zatrudnia pracowników z dobrego serca. Słusznie zauważa, że zachodzi między pracownikiem i pracodawcą swoista dialektyka pracy i konflikt interesów, jednakże bynajmniej nie jest tak, jak widzi to Marks. Otóż ten myśliciel, zanalizowawszy rynek angielski i niemiecki, największe „korpo” XIX wieku, ekstrapoluje swoje obserwację na całość produkcji rynkowej. Jego uwadze umyka fakt, że wielu kapitalistów pracuje zupełnie podobnie do pracowników najemnych, jednakże ich praca nie polega na montowaniu młotków, a na zapewnianiu kapitału stałego i środków produkcji pracownikom. Taki pracodawca, kapitalista, jest de facto odpowiedzialny za całe ryzyko związane ze sprzedażą i dystrybucją dóbr, i za wszystkie możliwe straty z tym związane. Marks zapomina, że pracownik dostanie wypłatę bez względu na to, czy towar się sprzeda, czy też nie, co nie jest takie oczywiste w przypadku kapitalisty.

Nie wiem jak to wyglądało ze znajomością prawa popytu/podaży w XIX wieku, jednakże wnioskując z tekstu VI rozdziału Kapitału, wnioskuję, że albo niewielkie, albo Marks celowo tę wiedzę zataił, by jego czytelnicy dali się zmanipulować jego erystycznym wręcz machinacjom. Otóż wychodząc z błędnego założenia, że cena towaru na rynku jest stała, tzn. że owe płótno zawsze będzie warte 120 funtów i krwiożerczy kapitalista zawsze wyzyska ze swoich pracowników 20 funtów, wnioskuje, że kapitalista nie wykonuje żadnej pracy i że jest zbędny w całym procesie kapitalistycznej produkcji. Jednakże popełnia tutaj błąd, ceny na rynku nie są stałe i producenci muszą kontrolować podaż towaru, by produkcja była nadal opłacalna, a jednocześnie by konsumentów było nadal stać na kupno ich produktów.

W naszych czasach być może już tego nie widać, ponieważ jesteśmy zalewani morzem cargo, jednakże w latach wcześniejszych dostęp do efektów produkcji nie był taki oczywisty i raczej spotykano się z niedoborem podaży, niżli z nadpodażą produktów, jak to ma miejsce teraz. Właściciel XIX-wiecznej fabryki, by móc zapewnić swoim pracownikom pracę i płacę, i być może w przyszłości stworzyć jeszcze więcej miejsc pracy, sam musi zarabiać, ponieważ nie jest wolontariuszem, który z dobrego serca daje pracę ludziom. Tak z pewnością byłoby według niektórych lepiej, jednakże jest to jedynie sen o Wiktorii. Pracodawca to też człowiek, a jego koszta są zdecydowanie większe niż koszta pracownika. Marks słusznie zauważa, że na te 80 funtów kapitału stałego składa się wartość środków produkcji (których cena, o czym autor nie wspomina, również podlega zasadom rynku), wartość amortyzacji i wartość maszyn produkcji. Jednakże umyślnie, bądź nie, nie zauważa, że do kosztów, które ponosi pracodawca, dochodzą koszty dystrybucji, innowacji, magazynowania i transportu. Z tych 20 funtów krwiożerczo wyssanych z pracy żywej, kapitalista nie otrzymuje całej kwoty, a gdy są problemy na rynku, to zdarza się, że do nadprodukcji musi dopłacić.

Do spostrzeżeń Marksa nie mam żadnych zastrzeżeń, jednakże jego interpretacje faktów, jak i tendencyjny język (wysysanie, wyzysk), pozostawia wiele do życzenia. Jest to wynik albo celowych zabiegów retorycznych, albo ignorancji i zaślepienia własną ideologią. W wielu miejscach można zauważyć celowe przemilczenia lub przeinaczenia, które mają na celu zmanipulowanie wydźwiękiem całej pracy. Nie jest to z pewnością rzetelna praca naukowa, a jedynie agitacja ideologiczna, mająca na celu nakłonienie ludzi o konkretnym światopoglądzie do uznania własnego sposobu myślenia.

Marks snuje fantasmagorie o końcu historii i nastaniu komunizmu zainspirowany heglowskim poglądem historiozoficznym, przyjmując za metodę materializm historyczny (lub monizm ekonomiczny). Wizję takiego doskonałego świata doskonale opisuje Huxley w swoim dziele pt.: Nowy wspaniały świat, jak i Orwell w: 1984. Wizja historiozoficzna Hegla, w której historia miała być kumulatywna i sterowana natchnieniem Ducha Absolutnego, poza niektórymi kręgami Idealistów została odrzucona jako fałszywa i całkowicie oderwana od rzeczywistości. Dużo bardziej obiecujący pogląd historiozoficzny wygłosił, włoski filozof, Giambattista Vico, w swoim monumentalnym dziele pt.: Nauka nowa, o którym napiszę gdzie indziej.

A teraz bardziej filozoficznie

Ekonomia to fascynująca sprawa, jednakże przejdę teraz do kwestii bardziej mnie interesujących. Mianowicie filozoficznych kwestii Wartości Dodatkowej. Tych jest niestety niewiele, ponieważ ta część jego opus magnum z jest raczej mało filozoficzna. Postaram się jednak wyłuskać pewne treści za samego dzieła, jak i mej ogólnej znajomości marksizmu.

Marksa wymienia się obok Nietzschego i Freuda, jako przedstawiciela tak zwanej „hermeneutyki podejrzeń” [2]. To dziwne sformułowanie oznacza mniej więcej tyle, że nasza świadomość jest fałszywą świadomością. U Nietzschego miała to być Wola Mocy, u Freuda Libido, a u Marksa Ideologia. Temat hermeneutyki podejrzeń jest szalenie ciekawy, jednakże skupię się jedynie na Ideologii.

U samego Marksa tego nie ma, większość filozofii marksistowskiej to późniejsze interpretacje i dodatki do Kapitału i innych dzieł. Wcześniej wspomniana dialektyka pracy pojawia się jako przedstawienie konfliktu interesów między pracodawcą a pracownikiem. Pracodawca jest przedstawicielem burżuazji i ideologii kapitalistycznej, a pracownik jest przedstawicielem klasy robotniczej, proletariatu i ideologii robotniczej (czy jakoś tak). Ideologia, w ujęciu Marksa, to fałszywa tożsamość, świadomość, którą człowiekowi nadaje klasa. Niemalże identyczną dialektykę głosił Hegel, mianowicie dialektykę pana i niewolnika, gdzie niewolnik konstytuował bycie panem, a pan konstytuował bycie niewolnikiem. Tak samo jest w dialektyce materialistycznej. Chodzi o różnice w bogactwie między pracodawcą a pracownikiem. Pracodawca, jako właściciel kapitału, tworzy pracowników, a pracownicy poprzez swoją pracę tworzą pracodawcę. Efektem ubocznym dialektyki materialistycznej jest Wartość Dodatkowa, którą wyzyskuje pracodawca. W tym ujęciu pracodawca jest bytem dla siebie, ponieważ nie musi pracować, aby żyć, a pracownik jest bytem w sobie, ponieważ jego bycie konstytuuje wyżej wspomniana dialektyka, a tożsamość konstytuuje również wyżej wspomniana Ideologia.

Ocenę własną wystawiłem, nie jestem zwolennikiem Marksa, podjąłem się jednak analizy tekstu, ponieważ wychodzę z założenia, że należy znać literaturę wroga.

[1] Tabelka za K. Marks, Kapitał 1.1, przeł. M. Ratajczak, Warszawa 2013, s. 21.
[2] Termin wymyślił Paul Ricoeur.

Grafika: Pablo Picasso, obraz pochodzi ze zbiorów Muzeum Narodowego Centrum Sztuki Królowej Zofii

About Jan Krzysztof Rychert

Student filozofii i fizyki. Filozofię studiuje, bo coś trzeba, a fizykę, bo trzeba coś poważnego. Między filozofowaniem i zgłębianiem się w nauki szczegółowe, zajmuje się również muzyką i pisze różne rzeczy, które można znaleźć tutaj: http://spozaswiatow.blogspot.com.