Kategorie
Esej Filozofia

Interpretacja hermeneutyczna a problem nieaktualizowanych przed-sądów. Kiedy koło hermeneutyczne przestaje nim być?

Hermeneutyka jest teorią i metodologią interpretacji, która oferuje narzędzia potrzebne do poprawnej interpretacji tekstów i wytworów kultury. Choć sama[1] hermeneutyka pod tą właśnie nazwą pojawiła się dopiero w XVII wieku, to już w starożytnej Grecji, w dziełach Arystotelesa, w których analizuje on znaczenie słów, możemy doszukać się jej zalążków. Być może nawet jeszcze wcześniej, wraz z interpretacjami przepowiedni, snów, mitów, prac filozofów i poetów czy też praw i kontraktów[2].

Krótki zarys historyczny hermeneutyki

Jak pisze w swojej książce Wprowadzenie do hermeneutyki filozoficznej Jean Grondin, hermeneutyka, kiedy to pierwszy raz termin ten pojawił się w XVII wieku aż do końca wieku XIX uplasowała się jako nauka zajmująca się sztuką interpretacji. Zadaniem jej przedstawicieli, nazwijmy ich hermeneutami, miałoby być dostarczanie naukom – w szczególności humanistycznym, nastawionym na interpretowanie – wskazówek odnośnie interpretacji tak, aby zapobiec dowolności i chaosowi interpretacyjnemu.

Rozumienie hermeneutyki różniło się jednak między myślicielami. Według Schleiermachera hermeneutyka miałaby być ogólną nauką o sztuce rozumienia. Dla Diltheya ogólną metodologią nauk humanistycznych. Gadamer natomiast opracował hermeneutykę heideggerowską z tezami o powszechnej dziejowości oraz językowym uwikłaniu naszego doświadczenia.

Narzędzia hermeneutyczne są pomocne zwłaszcza wtedy, gdy obcujemy z tekstem o charakterze filozoficznym, religijnym lub prawnym. Pomagają nam one w zbliżeniu się do czasu i tradycji, w jakiej pisany był dany tekst. Jest to o tyle ważne, że obcowanie z tekstem, w przeciwieństwie do dialogu, wiąże się z brakiem autora, żywego i obecnego dyskutanta.

A jak wiemy, język jest wieloznaczny, poczynając od poziomu słów, przez struktury syntaktyczne, aż po znaczenie całości i interpretację. Już w starożytności pojawił się konflikt między kulturą słowa a pisma. Argumentowano, że pismo może mieć znaczenie tylko dla kogoś, kto już posiada wiedzę. Parafrazując słowa Platona z jednego z jego dialogów: „Tylko dialog mnie pobudzi”. Ponadto, obcowanie z pismem może prowadzić do błędnych interpretacji oraz wypaczeń. Kiedy mistrz przekazuje wiedzę podczas dialogu, może kontrolować nie tylko co i w jakich dawkach serwuje swoim uczniom (w końcu nie każdy jest gotowy na przyjęcie od razu wszelkiej wiedzy dziedzinowej), ale przede wszystkim może skorygować błędne bądź odbiegające od intencji autora interpretacje. Pismo jest z kolei bezbronne, może wpaść w niepowołane ręce, doprowadzając do zniekształceń w odczytaniu znaczenia. Tak dzieje się w szczególności wtedy, gdy odczytujemy dane pismo przez pryzmat określonych z góry założeń, które stanowią niejako klucz do odczytania myśli drugiej osoby.

Doświadczenie hermeneutyczne

Doświadczenie hermeneutyczne ma pojawić się tam, gdzie pojawia się poczucie obcości czy dystansu, a także tam, gdzie stykamy się z odmiennym obrazem świata. Pragniemy przyswoić to, co obce. Jako heideggerowskie Dasein jesteśmy bytem rozumiejącym, jest to nasz sposób na funkcjonowanie w świecie. Obcowanie z myślą drugiej osoby powinno skłonić do refleksji, niejako poszerzyć nasz świat, czy wręcz doprowadzić do zjednoczenia naszego świata ze światem drugiego – gadamerowskiej fuzji horyzontów.

Czy jednak można interpretować myśl drugiego bez założeń, jednocześnie posiadając wcześniejsze założenia czy poglądy na dany temat? Czy nie jest tak, że zawsze oceniamy treść przez pryzmat określonych postaw, heurystyk i poglądów? A może pomimo takowych można wyćwiczyć się w tak zwanym umyśle początkującego w duchu zen bądź też wziąć w nawias wszelkie treści świadomości w ramach fenomenologicznego epoché?

Wg. Hansa-Georga Gadamera jest to niemożliwe. Podchodząc do dialogu z tradycją, która ukryta jest w interpretowanym tekście, jesteśmy w nią już na starcie uwikłani, mamy bowiem pewne założenia. Interpretacja gadamerowska przeprowadzana byłaby w ramach hermeneutycznego koła. Podchodzimy do niej z pewnymi przed-sądami, które umożliwiają zdobycie wiedzy. W jaki sposób miałoby to funkcjonować w ramach hermeneutycznego koła? Treść przed-sądów można zmienić, jako że w świetle kolejnych informacji możemy je zweryfikować bądź odrzucić. W ten sposób zweryfikowany przed-sąd staje się następnie wiedzą, która jednak w przyszłości, w świetle kolejnych interpretacji, na nowo stanie się przed-sądem do zweryfikowania lub odrzucenia, doprowadzając do fuzji horyzontów z myślą drugiej osoby.

Interpretacja myśli filozofów w PRL-owskim podręczniku

Przyjrzyjmy się teraz interpretacji, która również opiera się na pewnych początkowych założeniach, natomiast w przeciwieństwie do modelu hermeneutycznego koła, założenia te będą przekształcać wszelkie napływające dane bez aktualizacji owych założeń.

Taki proces interpretacyjny możemy obserwować czytając podręcznik historii filozofii wydany w 1964 roku w Polsce przez Instytut Filozofii Akademii Nauk ZSRR, Historia Filozofii, Tom Drugi, pod redakcją Gieorgija Aleksandrowa. Dzięki świadomości historycznej wiemy, że podręcznik ten został wydany w czasach, kiedy Polska była państwem niesuwerennym, pozostającym pod polityczną dominacją ZSRR. Były to czasy głębokiej cenzury, w których narzucona odgórnie została ideologia komunistyczna, postulująca obalenie kapitalizmu, jak i pozbawienie ludzi własności prywatnej, równość oraz materializm historyczny. Głównym czynnikiem rozwoju historycznego miała być walka klas. Marksistowskie ideały i utopijna wizja wyzwolenia klasy robotniczej, opowiadającej się przeciwko dominacji potężnej mniejszości nad większością społeczeństwa została wykorzystana, a walka klas w istocie stała się walką, lecz między reżimem totalitarnym i rządzącą partią a ludźmi tej partii nieprzychylnymi. W takim środowisku społeczno-politycznym wydany został wspomniany podręcznik filozofii. Podręcznik, w którym myśl filozofów w sposób explicite interpretowana jest przez pryzmat poglądów Marksa, Engelsa i Lenina. Założenia te, niczym dogmaty podniesione do rangi aksjomatów, oscylują wokół materializmu dialektycznego, walki klas, ateizmu i religii. Kiedy interpretowany myśliciel prezentuje stanowisko przychylne stanowisku interpretatora czy też może skrajnie odmienne, przedstawiany jest za pomocą języka takiego, aby wpłynąć na opinię odbiorcy, narzucając określony odbiór tekstu.

Myśliciele, których idee potraktowano jak wytrych pasujący do dogmatycznego zamka, zostali pozytywnie ocenieni. Dla przykładu: Thomas Hobbes w pierwszym zdaniu został przedstawiony jako „wybitny przedstawiciel materializmu”. Na pierwszy plan w działaniach Hobbesa wysuwa się „nieubłagana walka z autorytetami kościelnymi, z bezwładem myślowym i scholastyką średniowieczną”. Kontekst historyczny omawiany przy przedstawieniu myśli danego filozofa zazwyczaj porusza wątki akumulacji kapitału, wyzysku i wywłaszczenia chłopów, feudalizmu czy religii.

Niektóre myśli są z kolei zupełnie zdeformowane przez materialistyczną kalkę przyłożoną do idei różnych historycznych myślicieli. Poglądy Kartezjusza, m.in. dualizm, uznający odrębność rzeczywistości fizycznej i umysłowej, ujmujący je w kategoriach substancji rozciągłej i myślącej (przy czym substancja myśląca to jeden z elementów konstytutywnych człowieka, wyodrębniającym go jako istotę unikalną w świecie organizmów żywych), został przedstawiony fałszywie jako pogląd czysto materialistyczny. Jak piszą autorzy: „Rewolucyjna rola doktryny Kartezjusza polega przede wszystkim na tym, że była ona pierwszą nowożytną mechanistyczno-materialistyczną koncepcją przyrody. Feudalno-scholastycznemu obrazowi świata Kartezjusz przeciwstawił nową, całościową wizję świata”. Istnienie niematerialnej substancji myślącej (res cogitans) w koncepcji Kartezjusza nie tyle zanegowano, co przedstawiono jako niekonsekwencję w jego teorii. Niemalże tak, jakby ontologiczne zobowiązane, co do istnienia substancji myślącej Kartezjusza nastąpiło przez omyłkę.

Kolejny myśliciel, Pascal, którego różne okresy w twórczości poświęcone są albo bardziej naukowym, albo religijnym dociekaniom, skomentowane zostały również sądami wartościującymi, mającymi na celu ukształtowanie określonej opinii na jego temat. Według autorów podręcznika, Pascal w młodości był „wybitnym przedstawicielem nowożytnej myśli naukowej (…) wkrótce jednak Pascal-uczony ustąpił miejsca Pascalowi-fanatykowi religijnemu”. Większość omówionych myślicieli nie tylko przedstawiana jest przez pryzmat określonych założeń, co jest wyeksplikowane dosadnie, ale także towarzyszą im komentarze – cytaty z pism Marksa, Engelsa bądź Lenina.

Historia myśli kreślona jest przy pomocy narracyjnego przeciwstawienia – dobra i zła, przegranej i wygranej, wrogów i zwolenników. Sądy opisowe przeplecione są tymi wartościującymi. Berkeley miał w ujęciu autorów być „gorącym rzecznikiem rozwoju przemysłu”, a także „zaciętym wrogiem materializmu filozoficznego i ateizmu”, „wojującym klerykałem”, z kolei „zadaniem swojego życia uczynił obalenie materializmu, a wręcz jego unicestwienie”. Przedstawiciele francuskiego oświecenia przedstawieni są pod egidą francuskiego materializmu – to na ten aspekt ich teorii i działań postawiony jest akcent. Według autorów najbardziej zdecydowanymi i konsekwentnymi przedstawicielami szerokiego ruchu oświeceniowego we Francji w XVIII wieku byli właśnie materialiści. Myśliciele tego nurtu przedstawieni są jako „olśniewający”, „wszechstronni”, „wybitni”.

Przerwanie hermeneutycznego koła

Recepcja oraz interpretacja myśli filozofów w takim ujęciu jest zatem przeciwieństwem hermeneutycznego podejścia do interpretacji wytworów i dzieł ludzkich. O ile prawdziwe wydaje się być stwierdzenie, że zawsze odbieramy myśl drugiego człowieka z pewnym historycznym bagażem, a podejście bezzałożeniowe jest nie tylko bardzo trudne, co może nawet niemożliwe, o tyle tego typu interpretacja jest w wielu miejscach błędna, przedstawia filozofię w krzywym zwierciadle historycznym. Nie byłaby to nawet hermeneutyka podejrzeń, jak Paul Ricoeur określił proces interpretacyjny stosowany przez Freuda, Nietzschego i Marksa, której główną cechą miała być nietransparentna świadomość.

Wg. Paula Ricoeura świadomość jest zawsze świadomością czegoś, nie ma świadomości bez świata. Interpretator, aby dokonać procesu interpretacji, nie tylko musi posiadać umiejętności językowe, ale również musi mieć zdolność poznawania innych ludzi, pokonywania obcości. Początkiem hermeneutyki dla interpretatora miałby być akt niezrozumienia. Czy jednak procesem interpretacji dokonanym przez autorów wspomnianego podręcznika kierował akt niezrozumienia? Czy kierowali się chęcią pokonania obcości? Może przeciwnie, proces ten przebiegał nieco inaczej.

W punkcie wyjścia było to, co znajome i to, co znajome rzutowało na to, co nieznajome, wchłaniając je, prowadząc nie tyle do pokonania obcości, co do dopasowania tego, co nieznajome do tego, co znajome było już na samum początku – wczesnych założeń czy przedsądów. W takim procesie zdolność poznawania innych ludzi i ich myśli byłaby iluzoryczna – nie poznajemy bowiem tego, co rzeczywiście dany myśliciel prezentuje, a raczej to, co chcemy, aby prezentował. Kierunek interpretacji biegnie zatem tylko w jedną stronę – od Weltanschauung interpretującego do tego, co myśli ten drugi człowiek. Nie ma tutaj sprzężenia zwrotnego – dane wejściowe oddziałują na dane wyjściowe bez informacji zwrotnej.

Koło hermeneutyczne w takim układzie zostaje przerwane. Przed-sądy podmiotu zakorzenione w danej kulturze i tradycji oraz języku nie ulegają rewidowaniu wraz z procesem interpretacyjnym. Przed-sądy stają się stałe (ang. fixed), niewzruszone i skostniałe. Stanowią fundament, za pomocą którego interpretowany jest tekst drugiego autora. Obcość jest zredukowana już na początku, a proces poznania i rozumienia zostaje spłycony. Każdy z nas, jak twierdzi Martin Heidegger, zanim podejmie się interpretacji tekstu, posiada już wcześniejsze wyobrażenie o nim, a zatem nie da się zacząć interpretacji tekstu od zera. Jesteśmy uwikłani w osobliwą pajęczynę tradycji, z której jednak mamy szansę do pewnego stopnia się uwolnić, rewidując swoje wyobrażenia i aktualizując ogląd. W procesie interpretacji, którego dokonali autorzy Historii filozofii z 1964 roku nie ma takiej przestrzeni na aktualizację poglądów. W takim procesie również idea Paula Ricoeura o poznaniu samego siebie nie jest możliwa. W sytuacji, w której wychodzimy od tego, co znane, od pewnych założeń, które stanowią niewzruszony fundament, bez otwarcia się na drugiego człowieka, z próby podjęcia dialogu z tekstem proces zostaje sprowadzony do monologu interpretatora z jego własnym przed-rozumieniem, które nigdy nie ulega aktualizacji.

Według Heideggera, aby odpowiednio tekst zinterpretować, powinniśmy najpierw uczynić transparentną własną sytuację hermeneutyczną – swoje uwikłanie – aby nadać znaczenie temu, co obce w tekście w sposób jak najbliższy prawdy, a jednocześnie jak najmniej zakrzywiony nieujawnionymi założeniami czy przed-sądami. Być może nie jesteśmy w stanie podejść bez założeń do lektury tekstu ani do żadnego innego wytworu kultury. Tak jak dzieło ma swoją czasowość, tak sztuka interpretacji oraz sam osoba interpretatora. Jak mówi Johannes Brahms, tradycja wykonania muzycznego zmienia się w zależności od czasów historycznych. Podobnie może być w przypadku odczytywania tekstów. Wydaje się jednak, że heideggerowski proces uświadomienia sobie przed-sądów byłby jednym z najbardziej podstawowych i aplikowalnych kroków ku dokonaniu rzetelnej interpretacji. Takiej interpretacji, która nie zakrywa znaczenia tekstu pod materiałem utkanym z własnych przed-sądów.

Przypisy

[1] https://plato.stanford.edu/entries/hermeneutics/

[2] Tamże.

Autor

  • Patrycja Tempska (ur. 1993) - Studentka filozofii, na co dzień prowadzi badania dotyczące metod przeciwdziałania przemocy w sieci pracując w laboratorium sztucznej inteligencji Samurai Labs. Miłośniczka gry na saksofonie.