Kategorie
Filozofia Opracowanie

Ontologia w Szkole Lwowsko-Warszawskiej

O Szkole Lwowsko-Warszawskiej mówi się różnie. Niektórzy twierdzą, że mówi się za dużo, niektórzy twierdzą, że mówi się za mało, niemniej, niezależnie od tego, ile się o SLW mówi, mam wrażenie, że i tak za dużo się mówi, a za mało z nią robi. Jestem zdania, że wiele dokonań wychowanków Kazimierza Twardowskiego jest wartościowych, niezależnie od tego, kiedy i gdzie powstały, i być może dlatego, że są polskie, Polacy niezbyt chętnie do nich sięgają. Chlubnym wyjątkiem (choć nie jedynym, rzecz jasna) jest nasz gdański profesor, Rafał Urbaniak, który zarówno swoją pracę magisterską, jak i doktorską, poświęcił systemom Stanisława Leśniewskiego.

Nie jest jednak tak, że reprezentowana przez SLW postawa filozoficzna całkowicie przepadła. Jedną ze szkół kontynuujących jej program metafilozoficzny była tzw. Poznańska Szkoła Metodologiczna, której przedstawicielami byli między innymi: Jerzy Kmita, Leszek Nowak czy Jerzy Topolski. Mimo de facto dominacji marksizmu na polskich uczelniach, poznańskim uczniom Kazimierza Ajdukiewicza – jednego z wychowanków Kazimierza Twardowskiego – udało się stworzyć własną szkołę inspirowaną SLW.

W ten sposób dochodzimy do dr hab. Józefa Tarnowskiego, prof. UG, który to, będąc bezpośrednim kontynuatorem PSM, jest również wykładowcą osoby piszącej te słowa. Można zatem rzec, że Jan Rychert i Filozoficzna Szkoła Trójmiejska, której jest współtwórcą, genealogicznie są bezpośrednimi spadkobiercami Szkoły Lwowsko-Warszawskiej.

Może jest to na wyrost, a nazwa Filozoficzna Szkoła Trójmiejska jest wysoce pompatyczna, niemniej na stronie głównej Radykalnego słonia widnieje zapis:

Dlaczego działamy? Chcemy zbudować nową polską szkołę filozoficzną. Czasopismo internetowe pozwala nam zabrać głos w debacie publicznej.

Który ja, Jan Rychert, traktuję bardzo poważnie.

Ontologia w Szkole Lwowsko-Warszawskiej

Główni bohaterowie tego tekstu pod względem swoich zainteresowań ontologicznych są raczej wyjątkiem niż regułą. Również ich poglądy stanowią wyjątek, gdyż obaj byli skrajnymi nominalistami. Pozostali członkowie SLW, jeżeli pisali o ontologii i uniwersaliach, to stawiali się raczej na stanowiskach umiarkowanie realistycznych. Również zainteresowanie ontologią było nietypowe, bowiem w SLW dominowała przede wszystkim teoria poznania, logika formalna i metodologia nauk. Zarówno Leśniewski, jak i Kotarbiński, w swych dociekaniach ontologicznych wychodzili właśnie z którejś z wyżej wymienionych.

Leśniewski swoje systemy stworzył, ponieważ nie był zadowolony z teorii mnogości przedstawionej w Principia Mathematica, oraz z teorii deskrypcji. Pierwsza chronologicznie, a ostatnia formalnie – mereologia powstała właśnie w celu przezwyciężenia antynomii Russella, bez potrzeby tworzenia skomplikowanej, hierarchicznej konstrukcji, jaką zaproponował sam Russell. Jak stwierdził drugi bohater tego artykułu, Kotarbiński:

I oto zdarzyło się, że Leśniewski (a było to bodaj tuż niemal przed wojną światową) podjął się odczytu o antynomii Russella […]. Otóż przygotowując się do owego odczytu nasz prelegent w pewnej chwili stwierdził, że obmyślona przezeń krytyka omawianej antynomii zawiera błąd, «leży w gruzach», jak zwykle był mawiać w podobnych przypadkach. Prawdziwa rozpacz! Za parę godzin odczyt, słuchacze się zejdą, sytuacja grozi kompromitacją. Postanowił tedy maksymalnie wytężyć uwagę, pomagając sobie chrupaniem czekolady. A rezultat był taki, że wedle jego własnej diagnozy z czekolady urodziła się mereologia. Bo czyż nie jest jasne, że chociaż coś, co jest M-em, jest przeto elementem klasy M-emów, jednak bynajmniej nieprawda, że coś, co jest elementem klasy M-emów, samo też musi być M-em z tej racji.[1]

Programowe dzieło Kotarbińskiego, w którym to wyłożył swój reizm, nosi tytuł Elementy teorii poznania, logiki formalnej i metodologii nauk,i miało być podręcznikiem wyżej wymienionych zagadnień dla uczniów liceum. Sama postawa reistyczna Kotarbińskiego ma źródło właśnie w rozważaniach nad dydaktyką filozofii[2]. Kotarbiński swoją ontologię oparł na podstawach ontologii Leśniewskiego, jednakże, o ile Leśniewskim kierowały przede wszystkim kwestie metodologiczne i formalno-logiczne, to Kotarbińskim kierowały kwestie ogólno-filozoficzne. Leśniewski zatrzymał się na samej ontologii formalnej. Kotarbiński, ze względu na krytykę oraz planowany przez siebie program, musiał rozwiązać również konsekwencje metafizyczne wynikające z jego postulatów.

Ontologia Leśniewskiego

Ontologia Leśniewskiego jest jednym z trzech systemów, niemniej ontologią w sensie ścisłym jest dopiero Mereologia, trzeci system. Oba systemy opierają się o system pierwszy – Prototetykę[3]. Nim przejdę do omówienia mereologii, pokrótce przedstawię prototetykę oraz ontologię.

Prototetyka swą nazwę bierze z greki – prōto, thésis, co oznacza pierwsze twierdzenia. Prototetyka jest ogólnym rachunkiem zdań z kwantyfikatorami, także trochę inaczej niż w Klasycznym Rachunku Zdań (KRZ). Swój rachunek zdań Leśniewski wyłożył jako ostatni, bo dopiero w 1929 roku, a pełna aksjomatyzacja tegoż rachunku została dokonana dopiero przez jego uczniów, już po jego śmierci. Jak twierdzi Jan Woleński, prototekyka jest „najbardziej adekwatną reprezentacją klasycznej logiki zdań”[4].

Ontologia do prototetyki dokłada dokładnie jeden funktor, a mianowicie „ε”. Formuła Aεb oznacza tyle, że A jest b. Ontologia swoją nazwę zawdzięcza właśnie temu funktorowi, który z kolei bierze się z greckiego ἐστί, co oznacza „jest”. Ontologia jest rachunkiem nazw z owym funktorem jako pierwotnym. Pojawia się ona po raz pierwszy w latach 1919-20, a więc zarówno chronologicznie, jak i formalnie, jest pomiędzy prototetyką a mereologią[5]

Ontologia, jako rachunek nazw z funktorem „jest” jako pierwotnym, nasunęła szereg problemów. Złośliwy interpretator mógłby wnioskować, że skoro „jest” jest funktorem pierwotnym, to ontologia mówi coś o istnieniu czegoś. Tak jednak nie jest. Funktor „ε” w formule „Aεb”, czyli w języku naturalnym – na przykład „Jan Krzysztof Rychert jest autorem tego tekstu” – nie implikuje zarówno mojego istnienia, jak i istnienia tego tekstu. Problematykę słowa „jest”, est oraz ἐστί rozważa w swojej książce Charles Kahn[6], której lektura rozwieje wszelkie wątpliwości złośliwego interpretatora.

Gwoli ścisłości pozwolę sobie jeszcze przedstawić aksjomaty OL. Zasadniczo ontologia staje się ontologią, jeżeli do aksjomatów prototetyki doda się ten aksjomat: a ε b ≡ ∃c c ε a ∧∀c∀d (c ε a ∧ d ε a → c ε d) ∧∀c (c ε a → c ε b)[7], co w języku ludzkim wygląda mniej więcej tak:

  1. pewne a jest b wtedy i tylko wtedy, gdy przy pewnym X, (X jest a i X, jest b),
  2. jeżeli A jest b, to A jest przedmiotem,
  3. każde a jest b, wtedy i tylko wtedy, gdy (pewien przedmiot jest a, i przy wszelkim X, jeżeli X, jest a, to X jest b),
  4. A jest tym samym przedmiotem co b wtedy i tylko wtedy, gdy (A jest b i b jest A)
  5. co najwyżej jeden przedmiot jest a wtedy i tylko wtedy, gdy przy wszelkich A i b, jeżeli A jest a oraz B jest a, to A jest tym samym przedmiotem, co B,
  6. A jest a wtedy i tylko wtedy, gdy (każde A jest a, i co najwyżej jeden przedmiot jest A)[8]

Właśnie ze względu na to, że ontologia Leśniewskiego nic nie mówi na temat istnienia, nie jest ontologią w sensie ścisłym, jako ogólna teoria przedmiotów[9].

Jak wyżej wspomniałem, mereologia jest chronologicznie pierwszym systemem Leśniewskiego, bowiem pomysł powstał już w 1916 roku jako wyraz jego nominalistycznych intuicji. Aksjomatykę przedstawił 14 lat później. Oto i ona:

Aksjomaty:

jeżeli P jest częścią przedmiotu Q, to Q nie jest częścią przedmiotu P;

jeżeli P jest częścią przedmiotu Q, oraz Q jest częścią przedmiotu R, to P jest częścią przedmiotu R;

jeżeli każde a jest tym samym przedmiotem, co P, lub częścią przedmiotu P, każde a jest tym samym przedmiotem, co Q, lub częścią przedmiotu Q, i przy wszelkim R — jeśli R jest częścią przedmiotu P, lub R jest częścią przedmiotu Q, to pewien przedmiot, będący tym samym przedmiotem, co R, lub częścią przedmiotu R, jest a lub jest częścią pewnego a — to P jest Q;

jeżeli pewien przedmiot jest a, to dla pewnego P: (a) przy wszelkim Q, jeżeli Q jest a, to Q jest tym samym przedmiotem, co P, lub jest częścią przedmiotu P i (b) przy wszelkim Q, jeżeli Q jest częścią przedmiotu P, to pewien przedmiot, będący tym samym przedmiotem, co Q, lub częścią przedmiotu Q, jest a lub jest częścią pewnego a.

Definicje (ingrediensu, czyli elementu, i klasy):

P jest ingrediensem Q wtedy i tylko wtedy, gdy P jest tym samym przedmiotem, co Q, lub jest częścią Q;

P jest klasą przedmiotów a wtedy i tylko wtedy, gdy (a) P jest przedmiotem, (b) przy wszelkim Q — jeżeli Q jest a, to Q jest ingrediensem przedmiotu P i (c) przy wszelkim Q — jeżeli Q jest ingrediensem przedmiotu P, to pewien ingrediens przedmiotu Q jest ingrediensem pewnego a[10].

Jak twierdzi Jan Woleński, mereologia miała zastąpić klasyczną teorię mnogości i wyzwolić się z metafizycznych obciążeń zbiorów w sensie dystrybutywnym[11]. Zbiory w sensie kolektywnym (nazywanie czasem zbiorami w sensie mereologicznym) nie generują problemów metafizycznych, bowiem nie przyjmują istnienia cech. W klasycznej teorii mnogości, wyłożonej m.in. przez Russella i Whiteheada w Principia Mathematica[12], należenie x do zbioru X polega na tym, że x posiada własność X. Konkretny człowiek posiada cechę „człowiekowatości”. Takie rozumowanie jest nie do pogodzenia z nominalistycznymi intuicjami oraz generuje problem istnienia owych cech. Zbiory w sensie mereologicznym rozwiązują ten problem w następujący sposób: należenie x do zbioru X polega na tym, że x jest elementem większego agregatu X. Konkretny człowiek jest elementem zbioru Wszyscy Ludzie. W taki sposób mereologia daje wyraz intuicjom nominalistycznym oraz rozwiązuje szereg filozoficznych problemów generowanych przez przyjmowanie zbiorów w sensie dystrybutywnym[13].

Dużym atutem mereologii i w ogóle systemów Leśniewskiego jest to, że są to ściśle sformułowane, formalne systemy aksjomatyczne. Co więcej – jak pisze Woleński – najdoskonalsze w historii logiki[14]. Dzięki jasności i prostocie systemów Leśniewskiego można na nich budować dalsze projekty filozoficzne. Jednym z takich projektów jest reizm Kotarbińskiego.

Ontologia Kotarbińskiego

Reizm, konkretyzm, czy pansomatyzm – bo tak na przestrzeni dziejów swój pogląd nazywał Tadeusz Kotarbiński, jest silnie inspirowany systemami Leśniewskiego, czemu wyraz sam Kotarbiński daje w swoich Elementach[15]. Reizm przyjął wiele form w samym pisarstwie Kotarbińskiego, już to z powodu ewolucji tego poglądu ze względu na krytykę[16], już to ze względu na różne tezy, które głosił ów reizm. Tezy reizmu można podzielić na następujące kategorie:

  1. Reizm metodologiczny
  2. Reizm semantyczny
  3. Reizm ontologiczny
  4. Reizm somatyczny (metafizyczny)

Ten podział mniej więcej odpowiada chronologicznym fazom rozwojowym, niemniej, ze względu na ciągłość logiczną, postanowiłem naruszyć nieco chronologię. Wszystkie tezy reizmu się nawzajem wspierają i uzupełniają. Nie można być reistą tylko somatycznym, bowiem teza reizmu somatycznego wynika z reizmu ontologicznego, natomiast przyczynkiem do sformułowania tezy reizmu ontologicznego jest teza reizmu metodologicznego, która z kolei, jeżeli się nie przyjmie tezy reizmu semantycznego, staje się problematyczna, natomiast jeżeli nie przyjmie się tezy reizmu somatycznego, teza reizmu semantycznego staje się trywialna bądź fałszywa.

Reizm metodologiczny nie został przez Kotarbińskiego nigdzie wprost sformułowany[17], niemniej przekonania metodologiczne były niewątpliwie asumptem, który spowodował jego zainteresowanie nominalizmem, jak i potrzebę polemiki z koncepcjami realistycznymi[18]. Kotarbiński był przekonany, że realizm pojęciowy powoduje zamieszanie w rozumowaniu oraz generuje szereg problemów względem tego, gdzie powszechniki mają istnieć. Ponadto problematyczne są również sformułowania, które sprawiają wrażenie wyrażeń sensownych, a są nonsensami[19]. Abstrakty i nonsensy powodują, że myślenie staje się mętne, co raczej nie przystaje filozofowi, ani w ogóle człowiekowi, który chce siebie uważać za mającego rozum i godność człowieka.

Jednym ze sposobów wyrugowania mętności z myślenia jest reizm semantyczny, o którym za chwilę, niemniej jest on już pewnym twierdzeniem, które opiera się o nie wyrażony wprost aksjomat jasności myślenia. Ów aksjomat jest metafilozoficznym przekonaniem wartościującym, że jasne myślenie jest lepsze od niejasnego. Alicja Chybińska przedstawia szereg tez wynikających z owego aksjomatu[20]:

  1. Dla każdego zdania Z jest tak, że: Z jest jasne zawsze i tylko, gdy Z nie zawiera nazw abstrakcyjnych, […]
  2. Dla każdego zdania Z jest tak, że: jeśli Z nie zawiera nazw abstrakcyjnych, to Z jest jasne, […]
  3. Dla każdego zdania Z jest tak, że: jeśli Z jest jasne, to Z nie zawiera nazw abstrakcyjnych, […]
  4. Dla wielu zdań Z jest tak, że: Z nie zawiera nazw abstrakcyjnych i Z jest jasne, […]
  5. Zdanie Z zawierające nazwy abstrakcyjne jest mętniejsze niż reistyczna parafraza zdania Z,
  6. Im mniej nazw abstrakcyjnych zawiera wypowiedź, tym jest jaśniejsza,
  7. Unikanie nazw abstrakcyjnych sprzyja jasności wypowiedzi[21]

Rzecz jasna ta lista nie wyczerpuje zagadnienia reizmu metodologicznego. Ba! Jest w zasadzie małym wycinkiem przyczynku do badań nad reizmem metodologicznym, niemniej moim zdaniem jasno i wyraźnie przedstawia intuicje, którymi kierował się Tadeusz Kotarbiński. Więcej przeczytać można w artykule Alicji Chybińskiej Metodologiczny postulat reizmu, zarys analizy.

Jak wspominałem, z reizmu metodologicznego wynika reizm semantyczny. Teza reizmu semantycznego w dość rozpowszechnionej formie brzmi następująco:

Dla każdego zdania Z jest tak, że: jeśli Z jest sensowne, to (Z nie zawiera nazw abstrakcyjnych lub istnieje adekwatna parafraza zdania Z, która nie zawiera nazw abstrakcyjnych)[22]

Jest to teza negatywna, ponieważ pozytywne sformułowanie już to jest zbyt podobne do tezy ontologicznej, już to wymaga szerszej aparatury pojęciowej[23]. Teza ta niesie za sobą postulat praktyczny, jakim jest parafraza reistyczna. Parafraza reistyczna polega na przełożeniu mętnych tez metafizycznych, jak np. „śnieg partycypuje w idei białości”, na „śnieg jest biały”. Nie obyło się bez problemów. Jeszcze w pierwszym wydaniu Elementów Kotarbiński pisał językiem niereistycznym, co generowało paradoksy, takie jak np. jedno z twierdzeń: „Żaden przedmiot nie jest stosunkiem”, które można sparafrazować jako negację zdania „Jakiś przedmiot jest stosunkiem”, które z kolei nie spełnia warunku reizmu semantycznego. Tak więc zdanie, które ma wyrażać tezę reizmu semantycznego, samo nie jest zdaniem reistycznym, co jest, mówiąc łagodnie, problematyczne. Rozwiązaniem jest przełożenie tego zdania na metajęzyk, tj. uznanie, że zdanie „Jakiś przedmiot jest stosunkiem” jest nonsensem. Tak sformułowane zdanie elegancko spełnia założenia reizmu[24].

W kontekście ontologii zarówno reizm metodologiczny, jak i semantyczny pełnią rolę służebną wobec reizmu ontologicznego[25]. Reizm ontologiczny Kotarbińskiego to bodaj najbardziej skrajna forma nominalizmu, jaka zawitała na naszym łez padole, chociaż nie był Kotarbiński reizmu prekursorem[26]. Główną tezą reizmu ontologicznego jest:

Dla każdego przedmiotu x jest tak, że: jeśli x istnieje, to x jest konkretem[27]

Stąd również bierze się nazwa konkretyzm. Istnieje tylko to, co jest konkretne. Jest to teza w ścisłym sensie ontologiczna, bowiem dokładnie mówi, co istnieje. Nie mówi jeszcze nic na temat tego, w jaki sposób i dlaczego to coś istnieje. Tak sformułowana teza jest skierowana w szczególności przeciwko różnego rodzaju abstraktom. Od cech – przez stany ­– do własności. Jedną z ulubionych nazw na abstrakty, jaka przewija się w twórczości Kotarbińskiego, jest onomatoid. Onomatoid jest to coś, co udaje istniejący przedmiot, ale wcale nim nie jest. Inną nazwą jest hipostaza (opisuje to m.in. w artykule Humanistyka bez hipostaz[28]). Hipostazy, onomatoidy i ogólnie wszystkie abstrakty uznawane jako istniejące – są w myśl reizmu nonsensem.

Tutaj pojawia się użyteczność stworzonej przez Leśniewskiego ontologii i mereologii. Otóż czemu mamy uznawać, że jakaś czerwień nie istnieje, skoro coś jest czerwone? Jak można intersubiektywnie mówić o czymś, że jest czerwone, jeżeli nie ma idei czerwieni?

Zgodnie z działaniem funktora „ε” w zdaniu przyjmującym formę ogólną „Aεb”, nie trzeba przyjmować ani istnienia przedmiotu tego zdania, ani orzecznika. Zdanie: „Stół jest czerwony” nie musi przyjmować istnienia ani stołu, ani czerwieni, bowiem jest to zdanie, które niczego nie denotuje. Funktor „ε” nie jest kwantyfikatorem. Dopiero formułując zdanie o formie ogólnej „∃A (Aεb)” orzeka się o własności konkretnego przedmiotu. Przykładem takiego zdania w języku polskim byłoby zdanie „Jakiś stół jest czerwony”.

Mereologia natomiast rozwiązuje kwestię możliwości intersubiektywnej rozmowy na temat czerwonych stołów. Czerwony stół po prostu należy do zbioru obiektów[29], które są czerwone. W tym zbiorze znajdują się wszystkie przedmioty, o których mówi się, że są czerwone. Dzięki temu zachowany jest nominalizm, nigdzie nie fruwają platońskie idee i można spokojnie mówić o czerwonych stołach.

Ostatni z wymienionych reizmów to reizm somatyczny. Jest to zasadniczo teza metafizyczna, bowiem orzeka o sposobie istnienia przedmiotów[30]. Przyjęcie tezy somatystycznej jest konsekwencją krytyki reizmu ontologicznego oraz odkrycia przez Kotarbińskiego wspominanego wcześniej reizmu Franza Brentany. Ogólna teza reizmu ontologicznego nic nie mówi na temat tego, jak konkrety istnieją. W myśl reizmu Brentany i Leibniza, przedmioty duchowe są również konkretami, a u tego drugiego – tylko te przedmioty istnieją. Wyżej wspomniana krytyka była zwróceniem uwagi na to, że Kotarbiński nie rozprawił się z tzw. obrazami immanentnymi, czyli snami, myślami, tj. tzw. przedmiotami naszych myśli. Czym się różni pomyślany pomidor od fizycznego pomidora? Otóż pierwsze po prostu nie istnieją[31]. Jak sam Kotarbiński twierdzi, jest to „realizm radykalny”, jednak jest to stanowisko zasadniczo epistemologiczne (nie ontologiczne) – było jednak asumptem do stwierdzenia, że istnieją tylko cielesne konkrety.

Reizm somatyczny jest bardzo oszczędną metafizyką, ponieważ poza twierdzeniem, że istnieją tylko ciała, nie rozwiązuje typowo metafizycznych kwestii, takich jak przyczyna istnienia, istnienie Boga, wolnej woli czy nieśmiertelnej duszy. Stąd też pewnie niewielu uznawało reizm somatyczny za metafizykę, w tym sam Kotarbiński.

Ze względu na posiadane przeze mnie teksty źródłowe Kotarbińskiego, nie odnosiłem się do Filozoficznej Szkoły Lwowsko–Warszawskiej Jana Woleńskiego[32], ponieważ Woleński w sporej części referuje to, co sam Kotarbiński zdążył napisać na temat reizmu. Znamienne jest to, że książka Woleńskiego wyszła na 4 lata po śmierci Kotarbińskiego, a na rok przed jego setnymi urodzinami (gdyby jeszcze żył), toteż nie było wiele czasu by powstały interpretacje reizmu, do których sam zainteresowany nie mógłby się już odnieść.

Zamiast podsumowania

Artykuł ten nie ma zasadniczo żadnej tezy ani argumentacji, więc nie ma czego podsumowywać, niemniej wypada napisać jakieś słowa go zwieńczające. Zarówno projekt Leśniewskiego – jak i projekt Kotarbińskiego – są oryginalne w skali świata i bez wątpienia można je uznać za uniwersalny dorobek filozofii światowej. Zastanawiające jest jednak, czemu żaden z nich nie zrobił takiej kariery, jak powstające w podobnym czasie teorie Russella, Carnapa czy Ingardena. Być może formalizm i rygoryzm Leśniewskiego odstraszały potencjalnych kontynuatorów[33]. Być może pozorne ubóstwo reizmu Kotarbińskiego nie przysporzyło jego ontologii takiego zainteresowania, jaką Ingardenowi przysporzyła jego ontologia. Tego nie wiemy, niemniej uważam, że systemy Leśniewskiego i reizm Kotarbińskiego posiadają głęboki potencjał filozoficzny, który nie został jeszcze w pełni odkryty. Być może to Ty, Czytelniku, dzięki temu tekstowi, znajdziesz w ontologii Szkoły Lwowsko-Warszawskiej inspirację dla swoich badań filozoficznych?

Korekta i redakcja tekstu: Mateusz Pietrzak

Bibliografia

  1. Chybińska, Alicja, Metodologiczny postulat reizmu, zarys analizy, [w:] Filozofia nauki, vol. 26(4) [104], s. 89-110.
  2. Kahn, Charles, Język i ontologia, Kęty 2008.
  3. Kotarbiński, Tadeusz, Elementy teorii poznania, logiki formalnej i metodologii nauk, Wrocław-Warszawa-Kraków 1961.
  4. Kotarbiński, Tadeusz, Wybór pism, myśli o myśleniu, Warszawa 1958,
  5. Rychert, Jan, Problem ogólnych pojęć abstrakcyjnych w filozofii Richarda Rorty’ego, Gdańsk 2019.
  6. Woleński, Jan, Filozoficzna Szkoła Lwowsko-Warszawska, Warszawa 1985.

Przypisy

[1] Cytat za: J. Woleński, Filozoficzna Szkoła Lwowsko-Warszawska, Warszawa 1985, s. 148. Oryginalnie cytat pojawia się w trudnym do zlokalizowania i prawdopodobnie nigdy nieprzedrukowanym T. Kotarbiński, Garść wspomnień o Stanisławie Leśniewskim. Dane bibliograficzne w ww.

[2] Vide. T. Kotarbiński, Elementy teorii poznania, logiki formalnej i metodologii nauk, Wrocław-Warszawa-Kraków 1961, s. 47-52.

[3] Szerzej o systemach Leśniewskiego można poczytać w Internecie, a szerzej o samej mereologii tutaj.

[4] Cały akapit jest streszczeniem trzech akapitów pojawiających się w J. Woleński, op. cit., s. 144-145.

[5] Ten akapit jest streszczeniem kolejnego podrozdziału książki Woleńskiego, ibidem, s. 145-148.

[6] Ch. Kahn, Język i ontologia, Kęty 2008. Temat bardzo ciekawy, niemniej wybiega poza zakres tego artykułu.

[7] Aksjomat bezczelnie przekopiowany stąd. Dziękuję prof. Marcinowi Tkaczykowi i PTTA za udostępnienie tego dokumentu szerszej widowni.

[8] Cytat za J. Woleński, op. cit., 146. Oryginał w O podstawach matematyki Leśniewskiego, vide przypis 10.

[9] Ontologia jako ogólna teoria przedmiotów to popularna na początku XX wieku koncepcja zaproponowana przez Alexiusa Meinonga, którą inspirował się Leśniewski oraz m. in. Rudolf Carnap. Notabene, z tzw. Dżungli Meinonga, szydził Tadeusz Kotarbiński. Poświęcił temu długi na stronę akapit w Sprawa istnienia przedmiotów idealnych, [w:] T. Kotarbiński, Wybór pism, myśli o myśleniu, Warszawa 1958, s. 17-18.

[10] Aksjomaty bezczelnie przekopiowane z Wikipedii, aczkolwiek wyłożone w artykule Leśniewskiego O podstawach matematyki, który pojawił się na łamach Przeglądu filozoficznego nr XXXIII/1-2 na stronie 78, do którego jednak nie mam dostępu. Zeznania Wikipedii potwierdza Woleński, op. cit., s. 149 oraz artykuł w Stanford Encyclopedia of Philosophy.

[11] J. Woleński, op. cit., s. 148.

[12] Nie wymagajcie od biednego studenta, że będzie przekopywać tego molocha w celu potwierdzenia tej tezy. Niechaj za potwierdzenie wystarczy zeznanie Jana Woleńskiego, ibidem.

[13] Szerzej o tym piszę w swoim licencjacie. Vide, J. Rychert, Problem ogólnych pojęć abstrakcyjnych w filozofii Richarda Rorty’ego, Gdańsk 2019, s. 66-72.

[14] Parafraza za J. Woleński, op. cit., s. 144. Książka ta powstała w 1985 roku, więc mogło się to stanowisko zmienić.

[15] T. Kotarbiński, Elementy…, op. cit., 51.

[16] Vide T. Kotarbiński, Fazy rozwojowe konkretyzmu, [w:] ibidem, s. 504-515.

[17] Vide A. Chybińska, Metodologiczny postulat reizmu, zarys analizy, [w:] Filozofia nauki, vol. 26(4) [104], s. 89-110.

[18] Vide T. Kotarbiński, Elementy…, op. cit., 47-52.

[19] Vide, A. Chybińska, op. cit., 92-93.

[20] Autorka zauważa aksjologiczność owego przekonania, jednak nie uważa go za aksjomatyczne.

[21] Ibidem, 93-95.

[22] Cytuję za ibidem, s. 90.

[23] Vide ibidem.

[24] Vide T. Kotarbiński, Fazy, op. cit., s. 508-509.

[25] Chociaż Kotarbiński nie był pewien, która teza jest pierwotna. Vide ibidem, s. 510.

[26] Vide T. Kotarbiński, O postawie reistycznej, czyli konkretystycznej, [w:] T. Kotarbiński, Elementy…, op. cit., s. 503. Za prekursorów Kotarbiński uznaje Leibniza oraz Brentanę. O reizmie Brentany dowiedział się dopiero po napisaniu Elementów. Reizm Kotarbińskiego to reizm monistyczny, materialistyczny, Leibniza monistyczny, spirytualistyczny, a Brentany dualistyczny.

[27] A. Chybińska, op. cit., s. 90.

[28] W T. Kotarbiński, Elementy…, op. cit., s. 566-578.

[29] Słowa „obiekt” i „przedmiot” są synonimami. Używam ich zamiennie ze względów stylistycznych.

[30] Zarówno Kotarbiński, jak i Leśniewski, ściśle odróżniali ontologię od metafizyki. Jak wyżej wspomniałem, jest to tradycja wywodząca się od Alexiusa Meinonga, i wielu wielkich ontologów przełomu XIX i XX wieku metafizyką się nie zajmowało, a co więcej, niektórzy jak Carnap nawet z niej szydzili.

[31] Vide T. Kotarbiński, Fazy, op. cit., s. 506-507.

[32] W książce są to strony 208-226.

[33] Nie jest jednak tak, że Leśniewski nie inspirował młodszych pokoleń. Inspirował, jak najbardziej, niemniej byli to głównie logicy.

Autor

W odpowiedzi na “Ontologia w Szkole Lwowsko-Warszawskiej”

Możliwość komentowania jest wyłączona.