Kategorie
Esej Filozofia

Filozofia jedzenia 2

Jakiś czas temu napisałem tekst o najlepszych formach jedzenia ze względu na formę. Tym razem przedstawiam Państwu szerszą perspektywę aksjologiczną, nieograniczającą się tylko i wyłącznie do estetyki i zręczności jedzenia.

Wstęp

To-co-zwykle jest formą jedzenia, którą wypracowałem przez lata studiowania. Wydawać by się mogło, że jako przedmiot typowo estetyczny, być może nie podpada pod zagadnienie estetyki codzienności, jednakże nic bardziej mylnego. To-co-zwykle to nie tylko obiekt konsumpcji podlegający ocenie estetycznej, a cały proces planowania, powstawania i konsumowania oraz cel, przechowywanie i transport. Wszystkie te aspekty są konstytutywne dla tego-co-zwykle, a postrzeganie tego-co-zwykle jedynie w kategoriach wzniosłości i piękna, byłoby jak ocenianie pączka pod względem mikroskładników odżywczych.

Esej ten będzie podzielony na dwie części. W części pierwszej po kolei opiszę procesy tego-co-zwykle, w drugiej zaś opiszę działanie związane z tym-co-zwykle. Każda z nich będzie podzielona na trzy kolejne części.

Część pierwsza. Procesy

Procesy zachodzące w związku z tym-co-zwykle mają charakter konstytuujący i są w pewnym sensie différance, czyli czymś, co nie jest, a jedynie rozróżnia dany zbiór obiektów od drugich. Procesy nie są czymś konkretnym, niemniej bez procesów to-co-zwykle byłoby zwykłym jedzeniem i nie dałoby się go rozróżnić od innych.

Planowanie tego-co-zwykle

Pierwszym procesem w powstawaniu tego-co-zwykle jest planowanie. Poprzedzone jest zazwyczaj odczuwaniem głodu lub potrzebą jedzenia. Sam głód i potrzeba nie są cechą konstytutywną tego-co-zwykle, gdyż są to warunki możliwości powstania jedzenia w ogóle, nie tylko tego-co-zwykle. Wydawać by się mogło, że również planowanie jest warunkiem możliwości powstania jedzenia w ogóle, jednak nic bardziej mylnego. Wiele dań nie jest planowanych, a jest li wyrazem doraźnej potrzeby, przez co często nasza dieta jest niezbilansowana. Nie jest to również planowanie w potocznym tego słowa znaczeniu, ale w bardzo ścisłym, które już przedstawiam.

Planowanie tego-co-zwykle to proces polegający na dobraniu produktów z następujących kategorii: baza węglowodanowa; białko; uzdrawiacze; wypełniacze; usmakowiacze.

Baza węglowodanowa to podstawowy składnik kaloryczny tego-co-zwykle. Bazą węglowodanową są: makarony; kasze (w tym ryże); warzywa strączkowe.

Białko to białko. Może być zwierzęce lub roślinne, niemniej dużo łatwiej znaleźć białko zwierzęce o niskiej zawartości tłuszczu, co jest istotną kwestią.

Uzdrawiacze to produkty zawierające mikroskładniki odżywcze, takie jak witaminy. Typowymi uzdrawiaczami są warzywa.

Wypełniacze to produkty o niskiej gęstości kalorycznej, zwiększające objętość tego-co-zwykle, bez znacznego zwiększania kaloryczności. Typowymi wypełniaczami są warzywa korzenne.

Usmakowiacze to produkty polepszające smak tego-co-zwykle, bowiem cóż z jedzenia, którego się nie zje, bo nie smakuje?

Planowanie polega na dobraniu odpowiednich produktów i proporcji tak, by to-co-zwykle miało odpowiednią gęstość kaloryczną, zawartość białka, smak i mikroskładniki odżywcze. W procesie planowania również poruszana jest kwestia ilości tego-co-zwykle, liczona w jednostkach posiłkowych, bądź dnio-posiłkach. Ponadto poruszana jest kwestia tego, kiedy i gdzie to-co-zwykle będzie przygotowywane. Wszystkie te kwestie są immanentne i konstytutywne dla tego-co-zwykle, bowiem nieodpowiednio zaplanowane jedzenie będzie zwykłym jedzeniem, a nie tym-co-zwykle.

Powstawanie tego-co-zwykle

Proces powstawania tego-co-zwykle również jest specyficzny. Imperatywem jest minimalizacja poświęconego czasu i energii, przy jednoczesnym utworzeniu jak największej ilości tego-co-zwykle. W zależności od produktów, procesy powstawania różnią się algorytmiką.

Liczba zmiennych w procesie powstawania jest na tyle duża, że niepodobna wygenerować zupełną listę algorytmik. Zmienne podpadają pod następujące kategorie: produkty; sprzęty; ludzie.

Zmienne w kategorii produktów dzielą się na subkategorie: przedprzygotowanie; przygotowanie; obróbka termiczna; mieszanie.

Przedprzygotowanie to subkategoria zmiennych dotyczących takich czynności, jak obieranie, wyciąganie z pudełka czy mycie. Nie dotyczy zmian formalnych produktu, a jedynie ich dostosowania do zmian formalnych.

Przygotowanie to subkategoria zmiennych dotyczących takich czynności, jak krojenie, tarcie czy ubijanie. Polega na mechanicznej zmianie formalnej produktów.

Obróbka termiczna to subkategoria zmiennych dotyczących takich czynności, jak smażenie, gotowanie czy pieczenie. Jej celem jest dalsza zmiana formalna produktów, a w niektórych przypadkach uzdatnienie ich do spożycia.

Mieszanie to samowyjaśniająca subkategoria zmiennych. Mieszanie można jednak podzielić ze względu na cel, a mianowicie homogeniczne i heterogeniczne. Mieszanie homogenizujące polega na utworzeniu jednolitej i ciągłej masy z produktów, natomiast mieszanie heterogeniczne polega na utworzeniu dyskretnej kompozycji z produktów.

Kategoria sprzętów dotyczy takich zmiennych, jak obecność i liczba palników, obecność mikrofali czy czajnika, liczba i rozmiary garnków i patelń oraz innych sprzętów przydatnych podczas przygotowywania jedzenia.

Kategoria ludzi dotyczy takich zmiennych, jak liczba i umiejętności ludzi.

Algorytmiki powstawania służą optymalizacji czasu i energii poświęconych na przygotowanie tego-co-zwykle.

Konsumowanie tego-co-zwykle

Ostatnim procesem tego-co-zwykle jest konsumpcja. Procesy planowania i powstawania służą optymalizacji tego-co-zwykle pod kątem szybkości konsumpcji. Imperatywem konsumpcji jest dostarczenie jak największej ilości składników w jak najkrótszym czasie.

Do procesu konsumpcji należy również podgrzewanie tego-co-zwykle. Nie jest jednak tak, że to-co-zwykle podlega podgrzewaniu, bowiem już w procesie planowania rozważana jest kwestia tego czy to-co-zwykle ma smakować również bez uprzedniego podgrzania.

Konsumpcja jest procesem podsumowującym wcześniejsze procesy i ich domknięciem. Jest zwieńczeniem procesu historycznego, doprowadzającego do afirmacji woli-do-życia. Optymalnie, proces konsumpcji powinien trwać nie więcej niż 10 minut, pozostawić przyjemne doznania smakowe, jak i dostarczyć przewidzianą w diecie liczbę mikro- i makroskładników odżywczych przy jednoczesnym zaspokojeniu głodu na co najmniej trzy godziny. Jeżeli któryś z wyżej wymienionych warunków jest niespełniony, oznacza to, że to-co-zwykle jest nieudane.

Działania tego-co-zwykle

To-co-zwykle nie jest neutralne aksjologicznie, nie jest również statyczne. To-co-zwykle jest dynamicznym obiektem oddziałującym na rzeczywistość. To-co-zwykle kieruje się teleologią – celem tego-co-zwykle jest optymalizacja wszystkich procesów ze względu na czas, włożoną energię i dostarczane składniki odżywcze. To-co-zwykle jest jedynie elementem większego systemu filozofii życia codziennego, a zarazem w pewnym sensie jego fundamentem, bowiem dostarczając niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu składników odżywczych, jest obiektywnym warunkiem możliwości tego systemu, azaliż w jaki sposób jest możliwe życie fizjologiczne, będące wszak podstawą wszelkiej działalności intelektualnej, jeżeli nie dostarczy się odpowiedniej dawki mikro- i makroskładników?

To-co-zwykle jest celem, wyrazem, a zarazem środkiem do osiągnięcia najwyższej optymalizacji życia osiągania najwyższych możliwych osiągów w obiektywnej skali.

Cele tego-co-zwykle

Cele są jedynie trywialną konsekwencją tego, co zostało wyżej powiedziane. Cele w swej istocie są pragmatyczne i utylitarne. Pragmatyczne w dwójnasób, bowiem zarazem w banalnym, popularnym znaczeniu tego słowa, a mianowicie: to-co-zwykle ma po prostu działać i spełniać swoją rolę, tak jak tryb w zegarku działa i spełnia swoją rolę, przekładając siłę mechaniczną do innego trybu.

W drugim, filozoficznym znaczeniu, pragmatycznym celem tego-co-zwykle, jako formy bytu, jest wydzielenie kawałka materii i oznaczenie go jako to-co-zwykle i nadanie mu wartości, bowiem szpinak ze swej istoty nie jest jeszcze tym-co-zwykle, dopiero będąc uwikłanym w to-co-zwykłość, nabiera aksjologicznego sensu i staje się filozoficznie relewantnym obiektem. W ten sposób to-co-zwykle nakierowuje podmiot na istotne aspekty produktów żywieniowych, a dokładniej: składniki odżywcze, i odwodzi go od nieistotnych aspektów, takich jak smak czy konsystencja. W tym znaczeniu pragmatycznym celem tego-co-zwykle jest zatem poznawcza zasłona aksjologicznie niepożądanych aspektów przedmiotów.

Celem utylitarnym natomiast jest trywialne dostarczenie największej liczby składników odżywczych najmniejszym kosztem czasowym i finansowym, przy jednocześnie najniższej możliwej gęstości kalorycznej.

Przechowywanie tego-co-zwykle

Z istoty tego-co-zwykle wynika, że z konieczności musi być ono łatwe w przechowywaniu, zarówno krótko-, jak i długoterminowym. Azaliż jakiż sens by był, gdyby strawa upichcona na trzy tygodnie, już po tygodniu nie była zdatna do spożycia? Albo, gdyby można było łatwo przechowywać przez lata, a nie dało się przechować przez tydzień?

Z tego też powodu obiekt pretendujący do miana tego-co-zwykle musi spełniać następujący warunek: możliwe jest przechowywanie w lodówce i wekowanie lub zamrażanie. Jest to warunek sine qua non i jeżeli dany obiekt nie spełnia go, to jest co najwyżej quasi-tym-co-zwykle.

Kolejnym warunkiem, ale jedynie dodatkowym i upragmatyczniającym jest elastyczność i kompaktowość, a dokładniej: możliwość dostosowania kształtu do każdego naczynia i możliwość magazynowania jak największej ilości tego co zwykle – na metr sześcienny. Najbardziej optymalnym kształtem jest kwadrat o boku 9 cm dający 729 centymetrów sześciennych objętości. Jest to optymalna objętość posiłkowa, przy jednoczesnym zachowaniu liczby naturalnej jako długości boku. W ten oto sposób można zoptymalizować narzędzie do przechowywania tego-co-zwykle.

Gdybyśmy chcieli przygotować to-co-zwykle na trzy tygodnie, tj. 21 dni, to wystarczyłaby zamrażarka o objętości 17000 centymetrów sześciennych[1]. Pierwszy posiłek byłby skonsumowany przed przechowywaniem, reszta mogłaby być umieszczona w dwóch rzędach o szerokości 5 i wysokości 2. W ten sposób łatwo można określić, ile jeszcze pożywienia zostało. Tak skonstruowaną zamrażarkę można by było dokładnie wpasować w cały wystrój pomieszczenia i doskonale a apriorycznie zoptymalizować dane pomieszczenie do swojej funkcji.

Jak zatem widać, przechowywanie jest nietrywialnym aspektem tego-co-zwykle.

Transport tego-co-zwykle

Transport był czynnikiem inicjującym powstanie tego-co-zwykle. Narodziło się ono z relewantnego filozoficznie pytania: jak przewieźć jedzenie na uczelnię tak, by było ono smaczne, pożywne i łatwe do zjedzenia?

Chronologicznie transport był pierwszą kwestią dotyczącą tego-co-zwykle, a logicznie ostatnią, bowiem wszystkie wyżej wymienione kwestie służą właśnie temu, by to co zwykle można było wziąć wszędzie ze sobą. Nie będę się zatem dłużej nad tym rozpisywać, a jedynie streszczę najważniejszy imperatyw tego-co-zwykle.

Konieczne jest, by to-co-zwykle można było wziąć ze sobą do szkoły/uczelni/pracy.

Wydawać by się mogło, że ta teza powinna być postawiona na samym początku, niemniej nie byłaby ona zrozumiała bez wcześniejszych rozważań, jest bowiem zarazem początkiem, jak i końcem tego-co-zwykle. Po zapoznaniu się z całą treścią niniejszego eseju powinno się go przeczytać jeszcze raz, a cała treść stanie się jasna i konieczna – jak słońce – i jego codzienne wzejście na sklepienie niebieskie[2].

Korekta i redakcja: Mateusz Pietrzak

Przypisy

[1] Przy założeniu wymiarów 47 x 19 x 19 cm., tj. biorąc pod uwagę grubość pojemników i przestrzeń między nimi. Zostaje całe 13 cm3 zapasu.

[2] Przy założeniu ceteris paribus statyczności układu słonecznego.

Autor